Klarnecista Artie Shaw ( Arthur Jacob Arshawsky:23.05.1910- 30.12.2004) już jako dziecko zaczął grać na saksofonie altowym by po kilku latach być muzykiem jednego z ważniejszych zespołów  w New Haven, grupie Johnny’ego Cavallaro.To właśnie za namową lidera, w 1926 roku zamienił saksofon na klarnet. Przez kolejne trzy lata pracował (jako aranżer i kierownik muzyczny) dla Austina Wylie’go  i jego orkiestry. Występował także w popularnej grupie saksofonisty Irvinga Aaronsona, z którą przybył do Nowego Jorku. Od końca 1929 roku Artie Shaw był stałym uczestnikiem nowojorskich sesji z udziałem czołowych jazzmanów (np. z Williem „The Lion” Smithem), zdobywając opinię  technicznie wytrawnego klarnecisty. Imponował nowojorskim jazzmanom ogromną wiedzą muzyczną oraz szukaniem możliwości łączenie różnych, muzycznych stylistyk. To wtedy zauroczony był kompozycjami Debussy’ego i Stravinsky’ego. W latach 1931-35 pracował głównie jako muzyk sesyjny, razem z Teddym Wilsonem wziął udział w kilku sesjach nagraniowych Billie Holiday. W 1936 roku zaprezentował zaskoczonej publiczności Imperial Theatre awangardowy (jak na owe czasy) zespół jazzowy (kwartet smyczkowy, trzy instrumenty rytmiczne, klarnet).Wykonał wtedy autorską kompozycję „Interlude in B”, rodzaj klasycznej suity z jazzowymi elementami. Z zespołem tym koncertował i nagrywał ale już w kwietniu 1937 roku Artie  Shaw założył tradycyjny big-band, z którym odniósł  błyskawiczny sukces (po części za sprawą perfekcyjnych, chwytliwych aranżacji Jerry’ego Gray’a). Nagrany przez zespół “Begin The Beguine” cieszył się dużym powodzeniem i zyskał miano wielkiego przeboju a z czasem i standardu jazzu.  Big-band  Artie’go Shawa był jednym z najlepszych w swoim czasie; w ciągu kilku pierwszych lat istnienia w orkiestrze grali m.in. Johnny Best, Harry Rogers, Cliff Leeman, Les Robinson, Georgie Auld, Tony Pastor i Buddy Rich. W 1938 roku Artie Shaw  zaangażował do zespołu wokalistkę, Billie Holiday. Dyskryminacja rasowa panująca w nowojorskich hotelach i w programach radiowych  prowadziła do paradoksalnych i urągających zdrowemu rozsądkowi sytuacji (np. wokalistka przebywała podczas przerw na korytarzu lub magazynie kuchennym). Zachęcony nowym brzmieniem swojej orkiestry zatrudniał inne wokalistki (Kitty Kallen, Helen Forrest).

Artie Shaw zawsze czuł się nieswojo wobec rozgłosu i publicznych oczekiwań, dlatego też niespodziewanie zawiesił działalność zespołu w 1939 roku. Na fali popularności tematu “Frenesi” do filmu “Second Chorus” z Fredem Astaire’em szybko go reaktywował. Nowy zespół został wzbogacony o sekcję smyczkową oraz samodzielny zespół, The Gramercy Five (z Billym Butterfieldem, Jack’em Jennym, Nickem Fatoolem i Johnnym Guarnierim). W małej grupie Guarnieri zmieniał fortepian na klawesyn tworząc w ten sposób specyficzne i nowe  brzmienie orkiestry. Big-band odnosił  sukcesy takimi kompozycjami, jak “Concert For Clarinet”, “Summit Ridge Drive” i “Special Delivery Stomp”. Niechęć A.Shawa do sławy po raz kolejny kazała mu rozwiązać grupę, którą wkrótce wskrzesił tylko po to, by w obliczu wojny znów ją zawiesić. W 1942 roku stanął w US Navy na czele zespołu, do którego zaprosił paru czołowych jazzmanów. Po wojnie Artie Shaw utworzył kolejny zespół, w którego skład weszli m.in. Roy Eldridge, Dodo Marmarosa, Barney Kessel, Chuck Gentry, Stan Fishelson oraz inni znakomici muzycy. Podobnie jak poprzednie formacje Shawa i ta nie działała długo. Do końca dekady Artie Shaw tworzył kolejne efemeryczne grupy, które nigdy nie działały dłużej niż parę miesięcy. Do połowy lat 50-tych wycofał się ze sceny i całkowicie poświęcił się komponowaniu. W latach 80-tych zespół A.Shawa wznowił działalność pod kierownictwem Dicka Johnsona i występował na specjalnych koncertach. W 1985 roku pojawił się film dokumentalny “Time Is All You’ve Got”  ilustrujący jego nieszablonową karierę. W czerwcu 1992 roku  Artie Shaw pojawił się w Londynie na koncercie Boba Wilbera, który przedstawił własną interpretację jego muzyki.

Chociaż w latach 30-tych i 40-tych media wykreowały Artie’go Shawa na idola i konkurenta Benny’ego Goodmana, to w rzeczywistości muzycy żywili do siebie wzajemną sympatię. Nie przeszkadzało to wielbicielom obu jazzmanów toczyć zaciekłe spory o to, który z nich  jest lepszy. Pod względem stylistycznym gra Shawa była  chłodniejsza a  jego jazzowe wyczucie było niemniej wysublimowane. Podobnie jak Goodman, Artie Shaw był wyśmienitym technikiem, grał z niesłychaną precyzją, a mimo to zawsze swingował. Jego ekscentryczna kariera szła w parze z “pełnym” życiem osobistym (wśród jego ośmiu żon znalazły się największe gwiazdy Hollywoodu).Przez jego zespoły przewinęło się wielu doskonałych muzyków, a dzięki zatrudnianiu Czarnych artystów  (m.in. Holiday, Eldridge i Oran “Hot Lips” Page) przełamywał bariery rasowe w muzyce.

 

Dionizy Piątkowski