Butikowa oficyna fonograficzna Jazzmotional prezentuje niezwykle ciekawy projekt: solowe impresje ukraińskiego pianisty i kompozytora Oleksiya Sakevycha. Artysta – stosunkowo mało znany w Polsce –  jest w swej artystycznej koncepcji ciekawym twórcą przywodzącym na myśl dzisiejszą „modern classic” oraz plejadę twórców obracających się w kręgu impresyjnej, nowej klasyki, granic jazzu i muzyki ilustracyjnej oraz  nieskazitelnego brzmienie nowoczesnej neoklasyki. Fascynacja oraz odniesienie kijowskiego artysty do klasyków tego popularnego gatunku  i stylistyki są oczywiste i akceptowalne. Impresje pianisty rozgrywają się autorskimi kompozycjami inspirowanymi z pewnością brzmieniami  Maxa Richtera, Ólafura  Arnaldsa, Jóhanna Jóhannssona, Dustina O’Hallorana,  Joepa Bevinga, Nilsa Frahma, Víkingura Ólafssona, Luke’a Howarda, naszej Hani Rani, a nawet Ludovico Einaudie’go, Michaela Nymana czy koncepcji „nowej pianistyki” Philipa Glassa. „To moja pasja do muzyki – wyjaśnia w jednym z wywiadów swoje podejście do muzyki Oleksiy Sakevych.  Lubię słuchać muzyki innych, ale budzi to we mnie również pragnienie tworzenia własnej. Wszystko jest proste: kiedy słuchasz jakiejś muzyki, zaczynasz myśleć o tworzeniu podobnych rzeczy, o dopełnieniu gatunku poprzez dodanie do niej odrobiny własnej percepcji. Oczywiście, uwaga ludzi jest również poważnym bodźcem. Kiedy widzisz, że ludzie kochają to, co robisz i słyszysz pozytywne opinie – to inspiruje do dalszego działania”. 

Prologiem „Endless Melancholy”,  wydanego w luksusowej wersji LP przez Jazzmotional, był doskonale przyjęty mini-album EP. Był także syntezą wcześniejszych płyt ukraińskiego pianisty: „Still Here” z 2013 roku, „I Waited a Long Time” z 2016 i  „Blue” z 2019 roku „Odszukiwanie nagrań, które wstrząsnęły mną w posadach i pozwolenie im wybrzmieć na płycie winylowej…jest czymś równie magicznym – deklaruje Jacek Sołkiewicz, szef  Jazzmotional Records. Są takie chwile, które chciałbym zamrozić w czasie, dać im nieśmiertelność w fizycznej postaci by móc wracać do nich, dotykać i znów być tuż obok. W 2012 roku usłyszałem przypadkiem album “Music For Quiet Mornings’ projektu Endless Melancholy, na czele którego stoi Oleksiy Sakevych, cudowny muzyk mieszkający w Kijowie. Pamiętam tamten moment, gdy te dźwięki dotarły do mnie po raz pierwszy. Miałem wrażenie, jakby były we mnie od zawsze. W tym i każdym innym wcieleniu. Gdzieś, naprawdę głęboko…bardzo głęboko, poruszyły się we mnie struny, o których nie miałem pojęcia. Wewnętrzny rezonans uruchomił cały ciąg zdarzeń w moim życiu. Piękno, którego nie potrafię czasem okiełznać…które powoduje, że staję się niewidzialny. Nie ma we mnie nic ponad echo tych nut.Mógłbym tak trwać bez końca”.

Podtytuł albumu „Music For Quiet Mornings” jest swego rodzaju artystyczną tezą znakomicie rozgrywaną solowymi impresjami. Jest w nich dużo subtelnej romantyki, wiele ilustracyjnych pejzaży, ale także sporo polotu pianisty-kompozytora. Znakomicie nagrany i zmiksowany  oraz edytorski pięknie wydany album  jawi się jako doskonała brzmieniowa suita z ulotnym nastrojem spokoju i romantycznej nostalgii. Jakby zamierzonym (?) motywem stało się wplecienie ordynarnego trzasku otwierającego i zamykającego album. To dźwiękowe zderzenie jeszcze mocniej  oddaje, jak piękna jest estetyka kompozycji i gry Oleksiya Sakevycha.

Dionizy Piątkowski