W jakim świecie żyjemy, skoro przesłanie zawarte w legendarnym albumie Maxa Roacha z 1961 roku „We Insist ! Max Roach’s Freedom Now Suite” jest nadal aktualnie i brzmi jeszcze mocniej wraz z sesją „We Inisist 2025 !” jaką zrealizowały dwie wybitne artystki: wokalistka Christie Dashiell oraz perkusistka Terri Lynne Carrington.

Wydany w 1961 roku album „We Insist! Max Roach’s Freedom Now Suite” był flagowym albumem protestacyjnym, stworzonym przez perkusistę Maxa Roacha we współpracy z autorem tekstów Oscarem Brownem Jr. i legendarną wokalistką Abbey Lincoln. Dzieło upamiętniało setną rocznicę Proklamacji Emancypacji i służyło jako okrzyk bojowy podczas ruchu na rzecz praw obywatelskich. Uznany przez Bibliotekę Kongresu i wymieniony wśród najważniejszych nagrań jazzowych w historii, jego przesłanie pozostaje równie ważne dzisiaj, ponad sześć dekad od premiery. To arcydzieło awangardy, wokalno-instrumentalna suita, dzieło zbiorowej improwizacji, bezpośrednio odnoszące się do ówczesnych problemów rasowych i politycznych. „We Insist! Max Roach’s Freedom Now Suite” to jedno z najważniejszych artystycznych oświadczeń Ruchu Praw Obywatelskich i jeden z najbardziej przełomowych albumów jazzowych wszech czasów. To była także ważna premiera wydawnictwa nowo powstałej nowojorskiej wytwórni jazzowej Candid Records, wyprodukowana przez współzałożyciela wytwórni, znanego krytyka muzycznego i działacza społecznego, Nata Hentoffa. Album jest odważnym oświadczeniem, skupionym na niesprawiedliwościach obywatelskich w historii czarnoskórych, od niewolnictwa po współczesne uprzedzenia rasowe. Jazzowa suita powstała  z udziałem jednych z najlepszych, ówczesnych muzyków jazzowych: Abbey Lincoln, Colemana Hawkinsa, Erica Dolphego, Bookera Little, Juliana Priestera, Michaela Babatunde Olatunji i Maxa Roacha.

„We Insist 2025!” ukazał się przed Narodowym Dniem Niepodległości, który obchodzi i upamiętnia zniesienie niewolnictwa oraz celebruje historię i kulturę Afroamerykanów w Stanach Zjednoczonych. Utwór „Freedom Day” z oryginalnego albumu „We Insist!” w wersji Terri Lyne Carrington i Christie Dashiell nazywa się teraz „Freedom Day” (Part 1 and Part 2) i odzwierciedla moment, w którym zniewoleni ludzie w USA po raz pierwszy dowiedzieli się o swojej wolności. Nowe nagranie zachowuje oryginalne teksty Oscara Browna Jr., osadzając reinterpretację w tym samym potężnym przesłaniu, które pobrzmiewało w przełomowym albumie Maxa Roacha z 1961 roku. Jest także „Tears For Johannesburg” w znakomitej reinterpretacji z przełomowego albumu protestacyjnego, teraz funky przeróbką oryginału, z poruszającym solo Juliana Priestera — jedynego żyjącego muzyka z sesji w 1961 roku. Pierwotnie skomponowany jako lament dla RPA z czasów apartheidu, „Tears For Johannesburg” nawiązywał do kubańskiego motywu „Manteca” Dizzy’ego Gillespiego. Dzięki aranżacji Morgana Guerina nawiązującej do brzmienia  Nowego Orleanu, nowa wersja  oddaje hołd uroczystemu przesłaniu oryginału, jednocześnie wzmacniając jego groove – pozwalając funky gitarowym riffom Matthew Stevensa i złożonym rytmom mistrza perkusji Weedie Braimah (wraz z Terri Lyne Carrington na położenie fundamentów dla legendy puzonu Juliana Priestera i solistów dętych: saksofonisty Morgana Guerina i trębaczki Mileny Casado. Ponad sześć dekad po oryginalnym nagraniu Maxa Roacha, hymn  „Tears For Johannesburg” pozostaje ważnym komentarzem na temat ucisku i odporności, łączy przeszłość z teraźniejszością, przekształcając antyapartheidowy krzyk suity Maxa Roacha w nieustępliwy trans na rzecz sprawiedliwości. Julian Priester łączy ze współczesnymi rytmami, utwór, który  staje się dialogiem między pokoleniami  oraz przypomnieniem, że walka o wolność nigdy nie ogranicza się do jednego momentu, ale jest nieustannym impulsem wymagającym ponownych działań. „Julian Priester jest jedyną żyjącą osobą, która brała udział w tym historycznym nagraniu – mówi Terri Lyne Carrington. To bardzo wyjątkowe mieć go jako gościa w „Tears for Johannesburg”. Ten utwór został zaaranżowany przez Morgan Guerin, której nowoorleańskie korzenie nadały temu układowi szczególny posmak. Perkusistą albumu jest Weedie Braimah, również z historią Nowego Orleanu w tle, więc była to dla mnie fajna piosenka do zagrania ze względu na jej rytmiczne podejście. To trochę jak piaskownica perkusisty, coś, w co naprawdę mogłam się zagłębić, szczególnie z powodu ukrytego umiejscowienia linii basowej”.

 Terri Lyne Carrington  jako wirtuoz gry na instrumentach perkusyjnych doskonałą reputację zdobyła koncertując i nagrywając w zespołach najwybitniejszych twórców jazzu : od Wayne’a Shortera i Pharoaha Sandersa po Dizzy Gillespiego i Davida Sandborna. Choć jej autorskie albumy są równie doskonałe i muzycznie dopracowane, to popularność przynoszą jej projekty realizowane dla wybitnych liderów. Edukację muzyczna zdobywała pod  czujnym okiem dziadka Matta Carringtona ( perkusisty z zespołów Fatsa Wallera,  Duke’a Ellingtona i Chu Berry’ego) oraz ojca, saksofonisty Sonny’ego Carringtona. Z pewnością  rodzinne koneksje i rekomendacje  ułatwiły młodej adeptce perkusji debiut u boku jazzowych legend: Clarka Terry’ego, Dizzy’ego Gillespie’go i Rahsaana Rolanda Kirka. Zachwycona estradowymi prezentacjami oraz otoczona aureolą jazzowych legend podjęła naukę w prestiżowej bostońskiej Berklee School of Music. W annałach tej jazzowej uczelni odnotowano nie tylko, że była najmłodszym muzykiem,  jaki uzyskał stypendium tej jazzowej „szkoły talentów”, ale także, że (w 2003 roku ) uzyskała honorowy doktorat tej prestiżowej , muzycznej instytucji. Wielu studentów, dziś wybitnych muzyków, pamięta jej liczne szkolne zespoły, klubowe koncerty na campusie i w klubach Bostonu. Koncertując z warsztatowymi formacjami trafiła (w 1995 roku) do zespołu Wayne Shortera, by przez kolejne lata być nadworną perkusistką  m.in. w zespołach Pharoaha Sandersa,  Stana Getza , Ala Jarreau, Davida Sanborna, Nathana Davisa, Herbiego Hancocka, Joe Sample, Cassandry Wilson, Clarka Terry’ego. W 1989 roku Terri Lyne Carrington nagrała debiutancki, solowy album Real Life Story z gościnnym udziałem  Carlosa Santany, Grovera Washington Jr., Dianne Reeves, Wayne Shortera, Patrice Rushen, Geralda Albrighta i  Johna Scofielda. Jako laureatka nagrody NEA i założycielka Berklee Institute of Jazz and Gender Justice jest pionierką w przekształcaniu narracji jazzu i tworzeniu przestrzeni dla szczególnych projektów. Jest laureatką Grammy Award 2023 (za najlepszy instrumentalny album jazzowy), który przyniósł długo oczekiwane uznanie dla twórczości kobiet kompozytorek jazzowych. „We Insist 2025!” to bardzo skoncentrowana i aktualna kontynuacja tej misji.

Wokalistka Chrisie Dashiell, nominowana do Grammy Awards, związana jest z wieloma, także klasycznymi, projektami muzycznymi. Koncertuje zarówno w operach, filharmoniach, jak i na klubowych estradach. Często wraz z Jasonem Moranem, Billem Frisellem, Charlesem Lloydem oraz zespołami Harrieta Tubmana. Wokalistka jest częścią projektu Black Lives wskazują istnienie wielu, artystycznych sposobów na postrzeganie „czarnej” egzystencji w skomplikowanym świecie. To także projekt manifestujący wzajemną łączność Czarnych w dzisiejszym świecie. Odważne oświadczenie z 1968 roku: „Powiedz to głośno, jestem czarny i jestem dumny” i funkowy hymn Jamesa Browna przeciwko rasizmowi był wtedy dla wielu prowokacją przez zaledwie kilka miesięcy po morderstwie Martina Luthera Kinga. Muzyka stała się istotną częścią amerykańskiego ruchu na rzecz praw obywatelskich. Pół wieku później pojawił się nowy globalny ruch pod hasłem Black Lives Matter. Po morderstwie George’a Floyda w 2020 roku protesty przeciwko przemocy wobec osób kolorowych nabrały nowej dynamiki. Niemal codziennie słyszymy o nowych przestępstwach i dyskryminacji: czy to na poziomie państwowo-prawnym, społeczno-strukturalnym, w sporcie, zawodowo – czy nawet w sztuce i kulturze. I muzyka zawsze była istotną częścią protestu, jednoczyła, zapewniała muzyczny hymn. Dzisiaj mentorami Black Lives Matter są nie tylko popularni artyści, jak Kamasi Washington, Robert Glasper, Immanuel Wilkins, Nicolas Payton, Ambrose Akinmusire i wielu innych. Zreinterpretowana wersja „We Insist”   oddaje hołd temu dziedzictwu, jednocześnie rozszerzając paletę dźwiękową, łącząc jazz z wpływami tradycji gospel, neo-soul, funky, kultury afro-latynoamerykańskiej, zachodnioafrykańskiej i bluesowej.

Dionizy Piątkowski