Przeglądając zestaw artystów, którzy wzięli udział w realizacji ciekawego projektu “Song” można odnieść wrażenie, że jawi się arcyciekawy pomysł, wymykający się typowej składance, na które pojawia się wielu ( często z różnych stylistyk) artystów  i jeszcze więcej kreatywnych zawirowań. Bohaterem albumu „Song” jest lider całego przedsięwzięcia Bodek Janke – urodzony w Polsce, obywatel świata. Bodek Janke gruntuje swoja pozycję ciekawego artysty i perfekcyjnego instrumentalisty, dając słuchaczom mnogość pomysłów i muzycznych skojarzeń. Dyskografia perkusisty – choć rozległa – jawi się jako pasmo, ciekawych i przemyślanych koncepcji. Bodek Janke urodził się w rodzinie muzyków polsko-rosyjskich ( matka Olga Janke nauczyła go gry na fortepianie a jego ciotka, Tatiana Kamysheva, uczyła go kompozycji i teorii muzyki). „ Muzyka, a w szczególności rytm, to najbardziej uniwersalny język świata” – mówi perkusista – Każde dziecko w każdej kulturze rozumie proste rytmy, jest w stanie poddać się emocjom, które w sobie niosą”. Już jako nastolatek pojawiał się koncertując (na marimbafonie), ale dopiero w niemieckiej Badisches Konservatorium Karlsruhe  wybrał naukę  gry na perkusji, potem  kompozycję jazzową w Akademii Muzycznej w Kolonii a w  2007 roku ukończył City College of New York   (z tytułem “Master of Arts and Music Performance” ). Podczas wieloletniego pobytu w Nowym Jorku współpracował m.in.  z takimi gwiazdami, jak  Dave Liebman, Billy Harper, Ben Monder, Nguen Le, Bill Evans i Dave Binney. Występował w nowojorskiej  Carnegie Hall ( jego aranżacja “Skrzydeł” Samira Chatterjee, została prawykonana przez orkiestrę kameralną Orpheus), koncertował w klubach jazzowych Iridium, Smalls, The Knitting Factory; także w Nowym Jorku rozpoczął studia Indian Classical Music i Tabli. Współpracuje z amerykańskim skrzypkiem jazzowym Jeremym Kittlem (z Turtle Island String Quartet), izraelskim gitarzystą Giladem Hekselmanem  (Ari Hoenig Quartet), paryskim harmonistą Olivier Ker Ourio i Moskiewską State Jazz Orchestra. W 2008 roku Bodek Janke otrzymał “Jazzpreis Baden-Württemberg“, najwyższą niemiecką nagrodę dla muzyków jazzowych i nagrodę „Preis der Deutschen Schallplattenkritik” ( za album Olivii Trummer “Westwind“). W 2010 roku został wybrany najlepszym solistą roku w konkursie “Neuer Deutscher Jazzpreis” w Mannheim i zdobył pierwszą nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Jazzowym w Bukareszcie. Jest stypendystą Baden-Württemberg Arts Foundation/Kunststiftung Baden-Württemberg.

Ostatnio coraz bardziej interesuje mnie moja własna muzyczna tradycja. Studiuję muzykę polską, rosyjską, bałkańską czy bułgarską. Można powiedzieć, że wracam do korzeni. Dziewięć miesięcy przed moim urodzeniem rodzice byli na wczasach w Bułgarii. Może właśnie tam wszystko się zaczęło ?” – mówi w ciekawej rozmowie z Maciejem Wiśniewskim. Poprzednia płyta była muzyczną podróżą do krainy dzieciństwa artysty, teraz stanowi jazzową podróż poprzez standardy tworzone wraz z muzykami, z którymi współpracuje zarówno przy swoich projektach, jak i artystami zaproszonymi do gościnnego udziału. “To trochę taka kompensacja, leczenie muzycznej traumy” – konkluduje najnowszy pomysł Bodek Janke i zaprasza do studia wokalistkę Melissę Mary Ahern, pianistę Kristjana Randalu, basistę Philipa Donkina, trębacza Sebastiana Studnitzky’ego, saksofonistę Alexey’a Stacka, klarnecistę Kinana Azmecha oraz – co nadaje całemu projektowi ciekawych, klasycznych skojarzeń- słynny The Atom String Quartet.

Do tego zestaw m.in.  wielkich standardów jazzu ( „Autumn Leaves”, „I Loved You”), folk-rocka ( dylanowski „Mama You’ve Been On My Mind”) oraz utrzymane w konwencji autorskie kompozycje Melissy Mary Ahern ( „Maria”, „Hard Luck In Love”, „Like a Trap”, „Next To You”, „Someday Soon”) oraz autorskie kompozycje lidera-perkusisty ( „Dharma”, „What Is It Like”,”Freudentranen”).  „To utwory, które poruszyły mnie emocjonalnie, do których tańczyłem w dyskotekach, z którymi wiążą się rozmaite wspomnienia.” – mówi Bodek Janke .Postarałem się zachować kluczowe elementy, ale większość utworów brzmi inaczej. W trakcie tworzenia staram się odłączyć racjonalne myślenie. Tak powstaje we mnie utwór, poprzez połączenia serca z dźwiękiem melodii” – tłumaczy perkusista w  rozmowie z Maciejem Wiśniewskim.

Album „ Song” brzmi ciekawie, jest zgrabnie zaaranżowany i – bez specjalnych kombinacji – stylistycznie przekonujący. Wokalistka Melissa Mary Ahern jest mocno osadzona w konwencji, bawi się muzyką i tekstem, stara się być oczywistą częścią całego zespołu. Dla perkusisty-lidera zadanie niezwykle trudne, bo musi lawirować między swoją ambicją, a budowaniem brzmienia i struktury. Podawać muzykom, to co jest jego pomysłem a co należy najlepiej zrealizować. „Song” nie jest zatem składanka, pomysłów, ale dość precyzyjnie przemyślanym kompleksem, jakby jedną, ciekawą, wręcz przebojową  piosenką. To jest „Song” pokazany zespołowym postrzeganiem muzyki, artyzmu i kreatywnej powściągliwości z poszanowaniem i szacunkiem dla muzycznej tradycji. „Ten uniwersalny język, jakim jest muzyka, składa się z wielu dialektów. Bodek Janke mistrzowsko opanował więcej dialektów niż ktokolwiek inny” – mówi o Bodku Janke wybitny amerykański perkusista John Riley.

Dionizy Piątkowski