Z artystyczną gracją i zachwytem dla dzisiejszego  jazzu wchodzi w 2026 roku norweska oficyna Losen Records. Jej dwa pierwsze albumy to “Stars Aligned” kwartetu gitarzysty Frode Kjekstada oraz mainstreamowy “Blame It On My Age” kwartetu wtterana jazzu, 80-letniego basisty Bjørna Alterhauga. „Brzmienie głębokich tonów basowych było moją pasją – a może nawet obsesją – odkąd w wieku ośmiu lub dziewięciu lat grałem na kontrabasie mojego starszego brata – wspomina legendarny kontrabasista. Ta ciekawość wiązała się z eksploracją zmysłowych, estetycznych i egzystencjalnych aspektów tworzenia muzyki. Oczywiście, zawsze razem z innymi: tworząc tu i teraz, w czasie rzeczywistym, co przynosi radość, wgląd, naukę i wiedzę – nie tylko o muzyce, ale także o tym, jak rozwijają się interakcje międzyludzkie, gdy koncentracja i współpraca przynoszą efekty. Wierzę, że pasja i motywacja mogą być zdrowe, łącząc różnice wieku w interakcji w czasie rzeczywistym”.

Bjørn Alterhaug Quartet – w którego skład wchodzą Erlend Vangen Kongtorp (saksofon tenorowy), Vigleik Storaas (fortepian), Tom Olstad (perkusja)  i Bjørn Alterhaug na kontrabasie – powstał dwa lata temu. Sesja „Blame It On My Age” jest konsekwencją kilkudniowej trasy koncertowej  oraz pomysłu zainspirowanego klasycznymi płytami długogrającymi sprzed kilku dekad, gdy sesje nagraniowe często odbywały się w ciągu jednego dnia i precyzyjnie dokumentowały nastrój muzyki i emocje muzyków.  „Nasza sesja studyjna trwała około sześciu godzin – wspomina nagranie nobliwy kontrabasista Bjørn Alterhaug. W moim wieku nie jest niczym niezwykłym myśleć o własnych fizycznych zmianach zachodzących z biegiem czasu. Odpowiedź jest często oczywista: wszystko toczy się wolniej niż wcześniej. Szekspir pięknie wyraził tę nieuniknioną zmianę: „Starość podkradła się do mnie; pewnego dnia znalazłem się w jej szponach. Zaniosła mnie do innej krainy, gdzie już nie byłem taki sam”. Nieoczekiwane myśli przemknęły mi przez myśl – nawet całkowite porzucenie gry. Zwłaszcza po udarze w 2017 roku, kiedy moje palce wskazujący i środkowy po prostu odmówiły posłuszeństwa muzycznym „poleceniom” mojego mózgu. Rozpoczął się długi i żmudny proces, aby moje palce i mózg znów zaczęły grać razem. Wspierający muzycy pomogli mi przetrwać trudny okres zwątpienia i niepewności, czy będę mógł dalej grać na basie. Po pięciu lub sześciu latach poczułem, że osiągnąłem poziom muzyczny, który wydawał mi się akceptowalny – i według moich kolegów z zespołu nie stanowił dla nich przeszkody. To było przyjemne”.

Powstała nostalgiczna i piękna płyta, w której kompozycje autorskie Bjørna Alterhauga ( „ Sogno Misterioso”,  „”Egeli”, „Drum Bird”) pięknie zazębiają się barwą, emocją i nastrojem z wielkimi standardami jazzu („Oleo” Sonny’ego Rollinsa, „Peace” Horace’a Silvera”). „Nasza muzyka -jazz – ma korzenie w długiej i różnorodnej tradycji, która nigdy nie jest statyczna, lecz zawsze w ruchu – wspomina Bjørn Alterhaug.  Przekazywanie jej w hojny i kreatywny sposób, tak aby to, co najlepsze w każdym człowieku, mogło zostać wydobyte poprzez interakcję, jest jednym z najważniejszych aspektów tej formy sztuki. Jazz ma również wiele wspólnego z samym życiem: edukacją, polityką, rozwojem społecznym – gdzie obecność, uważność i dawanie i branie dla dobra wspólnego są niezbędne. Krótko mówiąc, jest to forma sztuki partycypacyjnej i demokratycznej. Z tak egzystencjalnymi i ludzkimi cechami, uważam, że jazz zasługuje na znacznie większą uwagę i uznanie we współczesnym świecie, niż otrzymuje obecnie”.

Dionizy Piątkowski