To czwarte podejście znakomitego trębacza Piotra Schmidta do muzyki Krzysztofa Komedy. Po raz pierwszy, w 2018 roku, albumem „Tribute to Tomasz Stańko” wraz z kwartetem stworzył subtelnie piękne odniesienie do muzyki wybitnego, zmarłego trębacza posiłkując się nostalgią i drapieżnością „stylistyki Stańki”. Klimat niezwykle barwny, brzmieniem bawiący się klasyczną estetyką „ECM sound” oraz poetyką jazzu Stańki, ale i znakomitym wyczuciem i dystansem młodego trębacza i jego zespołu dla trębacza-mentora i legendy jazzu. Piotr Schmidt nie ściga się karkołomnymi pomysłami, ale buduje swój jazzowy świat dźwiękami, które same układają się w arcyciekawy, artystycznie i kreatywny patos: bo z jednej strony liryka i subtelność tematów, z drugiej drapieżność i emocja improwizacji. Słychać to nie tylko w autorskich kompozycjach muzyków, ale także w klasycznym ujęciu słynnej kołysanki Krzysztofa Komedy z „Rosemary’s Baby” ze słynnego filmu Romana Polańskiego.
Album „Dark Forecast ” (2020) Piotr Schmidt zbudował brzmieniem, gdzie liryzm jazzu jest zasadniczym, wypracowanym przez kwartet, nastrojem, a trębacz jest znamienitym solistą, który bawi się melodią dodając do niej to wszystko, co z – często banalnej i prostej kompozycji – czyni rozbudowaną, artystycznie kreatywna formę. Tworzy to z kwartetu spójny organizm, który z lekkością porusza się w pięknej, jazzowej strukturze. I czyni to nie tylko interpretując standardy Krzysztofa Komedy („ Ballad from Knife in the Water” i „Ballad For Bert”), ale przede wszystkim w ciekawych i utrzymanych w ryzach elokwentnego jazzu autorskich kompozycjach trębacza. Po raz trzeci powrócił do muzyki Komedy w 2022 roku albumem „Komeda Unknown 1967”. Tym razem Piotr Schmidt podjął się opracowania odnalezionych rękopisów kompozycji Komedy i zaaranżowania tej muzyki. To niezwykły, nowy i sensacyjny dokument w dyskografii Krzysztofa Komedy, który kreatywnie zrealizował międzynarodowy sekstet polskiego trębacza. W październiku 1967 roku Krzysztof Komeda na zamówienie producenta Joachima Ernsta Berendta stworzył ”Meine Süsse Europäische Heimat – Moja słodka europejska ojczyzna”, projekt z cyklu „ Jazz i poezja”. Było to, jak się miało okazać, ostatnie europejskie dzieło Komedy i swoiste pożegnanie kompozytora z Europą. Po ponad pół wieku, nieznaną część legendarnego projektu Komedy została przygotowana jako sesja płytowa. Piotr Schmidt podjął się opracowania odnalezionych rękopisów i zaaranżowania muzyki. Powstały „nowe” komedowskie nagrania a uczestniczący w sesjach muzycy (Piotr Schmidt, Kęstutis Vaiginis, David Dorużka, Paweł Tomaszewski, Harish Raghavan, Michał Barański, Jonathan Barber i Sebastian Kuchczyński) doskonale odnaleźli się w stylistyce i formatach jazzu Komedy. Dodatkowo w projekcie „Komeda Unknown 1967 ” zaprezentowano dwie kompozycje z pierwotnej wersji „Mojej słodkiej europejskiej ojczyzny” („Lament nad Europą” i „Po katastrofie”), które stanowią swego rodzaju klamrę łączącą dwie części kultowego dzieła Komedy.
Teraz Piotr Schmidt sięga – wydawać by się mogło – po ludyczną i przebojową twórczość Krzysztofa Komedy. Bo czymże mogą być znane i popularne piosenki, jakie skomponował Komeda i jakie lansowane są dekadami przez wybitych wokalistów. Komeda, kompozytor standardów jazzu oraz rozległych utworów do kilkudziesięciu filmów, sztuk teatralnych i baletów jest autorem zaledwie kilkunastu piosenek. Krzysztof Komeda kojarzony jest zazwyczaj z muzyką filmową oraz kilkoma – pochodzącymi głównie z filmów – piosenkami. Wiele z nich, jak „Nim wstanie dzień” – Edmunda Fettinga, „Ja nie chcę spać”- Kaliny Jędrusik czy liczne wersje kołysanki „Rosemary’s Baby” stały się wielkimi, kultowymi przebojami. Pierwszą próbą zmierzenie się z piosenkami Krzysztofa Komedy był legendarny koncert w studio S-1 Polskiego Radia w 1995 roku, na który złożyły się zaśpiewane przez popularnych polskich artystów (Ewę Bem, Annę Frankowską, Annę Serafińską, Izę Zając, Marka Bałatę, Andrzeja Dąbrowskiego, Ryszarda Rynkowskiego oraz Wojciecha Młynarskiego) legendarne przeboje. Ogromnym powodzeniem oraz uznaniem cieszy się autorski projekt w brawurowej interpretacji jazzowego trio Macieja Tubisa oraz popularnej aktorki-wokalistki Magdaleny Kumorek.
Komedowski sekstet Piotra Schmidta (Piotr Schmidt – trąbka, Grzech Piotrowski – saksofony, Paweł Tomaszewski – fortepian, Michał Barański – kontrabas, Sebastian Frankiewicz – perkusja oraz – gościnnie – perkusjonalista Mino Cinelu) nie wprowadził do pomysłu wokalistów, stąd album „Komeda’s Songs Without Words” mieni się paletą jazzowej ekspresji prezentując instrumentalne interpretacje popularnych i najbardziej rozpoznawalnych tematów filmowych i piosenek Komedy, ujętych teraz w nowoczesne, autorskie aranżacje lidera. Choć Piotr Schmidt nie sili się na ludyczność ( zrezygnował z kultowej ballady „Sleep Safe and Warm” z filmu „Rosemary’s Baby”) to znakomicie rozegrał słynne i charakterystyczne dla Komedy tematy , takie jak „Filiżanka Czarnej Kawy”, „Le Départ”, „Ja nie chcę spać”, „Nim wstanie dzień”, „100 Years – The Riot” oraz „Z ręką na gardle”. Powstały nowoczesne, jazzowe interpretacje, w których zamysł melodyjny kompozytora nie trwoni pomysłów harmonicznych i brzmieniowych zespołu. Piotr Schmidt traktuje komedowskie tematy nie jako zamknięte formy, lecz jako punkt wyjścia do twórczej kreacji. Z popularnych melodii wydobywa liryzm Komedy i emocjonalną głębię, budując dramaturgię, która rozwija się naturalnie, bez słów, ale z wyraźną, sugestywną fakturą. Co ciekawe, album jest zapisem koncertu, jaki odbył się podczas festiwalu Love Polish Jazz. Dzięki temu zachowuje energię chwili, organiczne brzmienie i autentyczność wspólnego muzykowania. „Piosenki Komedy bez słów” to spotkanie tradycji z nowoczesnością i przepiękny hołd złożony jednemu z najważniejszych polskich kompozytorów. „ To magiczny wieczór komedowskiej nostalgii, pięknych melodii, które nasyciły historię polskiego jazzu całych dziesięcioleci, kompozycji, które powstawały jako piosenki z tekstem – w tym ujęciu jednak jako utwory czysto instrumentalne, pozbawione tekstów, ale niepozbawione cudownej melodyki i głębi emocjonalnej. Wykonanie mistrzowskie” – zachwycał się koncertem Paweł Brodowski, szef Jazz Forum.












