Królową wokalistyki jazzowej jest  Ella Fitzgerald. Urodziła się 25 kwietnia 1917 roku w Newport News w stanie Wirginia (USA). Już w szkole w Nowym Jorku Ella śpiewała w klubie, pokazując, że ma talent, chociaż nad śpiew przedkładała taniec. Mimo towarzyszącej jej od dzieciństwa chorobliwej nieśmiałości zgłosiła się do konkursu dla amatorów jako tancerka. W ostatniej chwili, ogromnie zdenerwowana, miała do wyboru albo stać na scenie, albo zaśpiewać. Wybrała – szczęśliwie dla milionów jej późniejszych wielbicieli – śpiew. Sukces dodał jej otuchy i zaczęła brać udział w innych konkursach, w których również brawurowo zwyciężała.

W końcu odważyła się wystąpić w najważniejszym konkursie tego typu, w Harlem Opera House, gdzie usłyszało jej śpiew kilku ważnych ludzi z branży. To było moje najtrudniejsze i najważniejsze estradowe doświadczenie – wspominała w jednym z nielicznych wywiadów. – Miałam szesnaście lat i zielonego pojęcia o estradzie, ale zdesperowana i zniechęcona perspektywą zostania tancerką w jednym z licznych teatrów Harlemu chwytałam się wszystkiego. Byłam biedna, zaniedbana, kiepsko ubrana. Był rok 1934, lata wielkiego kryzysu i takich dziewczyn, które chciały zaistnieć gdziekolwiek, były tysiące. Alternatywą była już tylko ulica. Wiele z moich koleżanek tam właśnie zakończyło marzenia o wielkim świecie. Prostytucja i zatracenie się w narkotykach i alkoholu były wtedy jedynym rozwiązaniem. Wracam do tamtego czasu niechętnie. To jest jak jakiś straszny film, obraz, którego nigdy już nie chcesz oglądać, ale którego jesteś bohaterem.” I choć jej występ spotkał się ze sporym zainteresowaniem, to mimo obietnic organizatorów nie uzyskała tygodniowego kontraktu w klubie. Potraktowano mnie jak dziewczynę z ulicy, która głodna, dzika i odziana w łachmany zrobi wszystko, by utrzymać się przy życiu – opowiadała po latach.

Stuart Nicholson, autor fascynującej biografii “Ella Fitzgerald”, podaje wiele przykładów takiej desperacji. Upatruje jej przede wszystkim w ogromnej biedzie, jaka towarzyszyła artystce w dzieciństwie. Opuszczona przez ojca, wychowywana przez schorowaną matkę Ella od najmłodszych lat skazana była na własną życiową zaradność. Nieśmiała, zakompleksiona i biedna żyła w środowisku murzyńskiej biedoty. Gdy matka związała się z innym mężczyzną, ten zamienił życie niespełna piętnastoletniej pasierbicy w koszmar. Bił Ellę i wykorzystywał seksualnie – co dramatycznie zaciążyło na jej psychice. Do końca życia artystka nosiła w sobie traumę tamtych lat i przerażających doświadczeń.

Mając kilkanaście lat, uciekła z domu do Nowego Jorku. Trafiła do Harlemu. Zarabiała na chleb w różny sposób: wystawała godzinami przed domami publicznymi i ostrzegała prostytutki przed policją, tańczyła w knajpach i klubach o podejrzanej reputacji, uczestniczyła w przekrętach i loteriach, czego wstydziła się do końca życia. Może właśnie dlatego udział w konkursie wokalnym – opowiada artystka – był dla mnie tak wielkim zwrotem i wyzwaniem. Poczułam się silniejsza, w pewnym stopniu atrakcyjniejsza, nagle wyzbyłam się kompleksu ulicznej żebraczki”. Ten żebraczy wizerunek był jednak wciąż największym balastem, który utrudniał wyrwanie się z getta Harlemu. Fletcher Henderson, lider słynnej orkiestry, nie był początkowo zainteresowany współpracą z Ellą, mimo że jej ogromny talent wokalny był dla niego oczywisty. Podobne zastrzeżenia miał Chick Webb – znakomity perkusista i lider jednego z najbardziej popularnych big-bandów w tamtym czasie. Dopiero wokalista zespołu Charles Linton zaszantażował szefa zespołu swoim odejściem i wymógł na Hendersonie decyzję o zaangażowaniu młodej wokalistki.Wkrótce Ella Fitzgerald stała się największą atrakcją orkiestry. Nagrywała zarówno z Webbem, jak i małymi grupami Teddy’ego Wilsona, z The Ink Spots, a także z Bennym Goodmanem. To właśnie z big-bandem Chicka Webba nagrała kilka swych pierwszych wielkich przebojów, jak: „Sing Me a Swing Song”, „Oh, Yes, Take Another Guess”, „The Dipsy Doodle”, „If Dreams Come True”, „A-Tisket, A-Tasket” (do którego sama napisała słowa), „F.D.R. Jones” i „Undecided”.

W 1937 roku magazy “Down Beat ” przyznał Elli Fitzgerald nagrodę dla najpopularniejszej wokalistki roku. Po śmierci Webba (w 1939 roku) przez trzy lata była formalnym liderem orkiestry. Później rozpoczęła karierę solową, nagrywając wiele popularnych piosenek.W latach czterdziestych jej karierą zajął się rzutki producent Norman Granz i to dzięki jego mistrzowskim decyzjom trafiła do grona najwybitniejszych amerykańskich śpiewaczek jazzowych. Polityka wytwórni Verve wykreowała Ellę na Pierwszą Damę Jazzu, ale pozwoliła zaistnieć wokalistce także u publiczności niejazzowej. Przyczyniły się do tego z pewnością nagrania znanych piosenek należących do wielkiej tradycji amerykańskiej, swoistego śpiewnika narodowego, skomponowanych m.in. przez braci Gershwin i Cole’a Portera.

Pod okiem Normana Granza podbijała także publiczność licznymi koncertami w ramach formacji gwiazd – Jazz at the Philharmonic. Śpiewała utwory najpopularniejszych twórców epoki: George’a Gershwina, Irvinga Berlina, Johnny’ego Mercera, Louisa Armstronga, Harolda Arlena, Cole’a Portera. Współpracowała z największymi gwiazdami jazzu: Dizzy’m Gillespiem, Benny’m Goodmanem, Teddy’m Wilsonem i Duke’m Ellingtonem. W 1954 roku miała już na koncie dwadzieścia dwa miliony sprzedanych płyt. Była megagwiazdą światowej muzyki rozrywkowej. W 1958 roku po raz pierwszy przyznano nagrody Grammy – miniaturki staroświeckiego fonografu z tubą. Ella Fitzgerald otrzymała je za najlepsze wykonanie wokalne i w kategorii najlepszej interpretacji jazzowej.W ciągu swojej kariery Ella nagrała ponad dwieście pięćdziesiąt płyt, które rozeszły się w łącznym nakładzie czterdziestu milionów egzemplarzy, oraz zdobyła trzynaście nagród Grammy. Uwielbiała ją publiczność na całym świecie, uznając za Pierwszą Damę Piosenki.

Miała rozległą skalę głosu, który do końca jej kariery pozostał dziewczęcy,lekki,radosny, co wyjątkowo ciekawie brzmiało w repertuarze jazzowym. Gorzej jej głos sprawdzał się w bluesie i Ella unikała wykonywania tego gatunku. Jej interpretacje odznaczały się idealnym wyczuciem rytmu i nienaganną intonacją. Rozwijała technikę śpiewu zwaną scatem, która polegała na naśladowaniu głosem dźwięków różnych instrumentów. Interpretacje Elli cechowały elegancja, swing i wirtuozeria, a jej nagrania powstałe podczas współpracy z tak wybitnymi akompaniatorami jak Ray Brown (przez jakiś czas jej mąż), Joe Pass czy Tommy Flanagan były zawsze idealnie dopracowane.

Osobny rozdział jej kariery stanowi współpraca z Louisem Armstrongiem. Dla Fitzgerald piosenka i jej interpretacja były zamkniętą całością, podczas gdy dla Armstronga piosenka była głównie bazą do improwizacji. Zderzenie tych dwóch osobowości dało znakomity artystycznie efekt, a ich wersja opery George’a Gershwina „Porgy and Bess” stała się niedoścignionym wzorem.Od połowy lat osiemdziesiątych pogarszający się stan zdrowia Elli zahamował jej intensywne życie artystyczne. Mniej nagrywała i jeszcze mniej koncertowała. Zachorowała na ciężką odmianę cukrzycy, w konsekwencji niemal straciła wzrok. Wprowadzano ją na scenę i sadzano na krześle, lecz nadal wspaniale śpiewała. W 1993 roku w wyniku powikłań choroby amputowano jej stopy, jednak występowała prawie do samej śmierci.

Zmarła 15 czerwca 1996 roku w swojej rezydencji w Beverly Hills. Byli przy niej jedynie szofer i pielęgniarka. Uwielbiana przez tłumy Ella nie miała bliskich. Wyniesione z dzieciństwa urazy uniemożliwiły jej znalezienie szczęścia w małżeństwie. Mimo licznych związków z mężczyznami nie założyła rodziny.

Dzisiaj wielkie przeboje oraz interpretacje Elli – „Cheek to Cheek”, „My Funny Valentine” , „I Love Paris in the Springtime ”, “oh, Lady Be Good” – stanowią klasykę jazzowej wokalistyki. I choć estrady od lat roją się od wyśmienitych piosenkarek, to trudno znaleźć tę, która mogłaby przejąć po Elli Fitzgerald koronę Pierwszej Damy Jazzu.

Dionizy Piątkowski