Monika Borzym – Back To the Garden – Agora

///Monika Borzym – Back To the Garden – Agora

Monika Borzym – Back To the Garden – Agora

Kiedy kilka lat temu Herbie Hancock nagrał album ” River: The Joni Letters” – wydawało się, że jazzowa interpretacja kompozycji Joni Mitchell jest najbliższa brzmieniu, klimatowi i owej specyficznej folk-amerykańskiej nucie, jaką z gracją od wielu dekad rozgrywa legendarna kanadyjska wokalistka i kompozytorka. Joni Mitchell jest przecież  ikoną samą w sobie, jest artystką z precyzyjnie kreowanym manifestem artystycznym oraz socjologicznym odniesieniem do amerykańskiej kultury ostatnich dekad ubiegłego wieku. Ale to także jedna z najciekawszych i najbardziej niedocenianych postaci pop-kultury. Wokalistka, gitarzystka, kompozytorka i poetka związana głównie z  folk-rockiem i w tej stylistyce odnosi największe sukcesy. Ale także jest mocno powiązana z …jazzem. Już w połowie lat 70-tych  na jej płycie „Hejira” grał Jaco Pastorius. Kolejny album „Don Juan’s Reckless Daughter” zrealizowała  m.in. z  Wayne’a Shorterem, Donem Aliasem i J.Pastoriusem. W 1979 roku nagrywa album „Mingus” poświęcony jednemu z jazzowych wielkich – kontrabasistów, Charlesowi Mingusowi. Zafascynowana jazzem zaprasza do swoich grup m.in. Pata Metheny’ego, Wayne’a Shortera, Herbiego Hancocka. Pojawiają się ciekawe albumy ( „Travelogue”,  „Both Sides, Now” ) a jazzmani  rewanżują się nagrywając jej piosenki, z chyba najpiękniejszym dla niej hołdem czyli  albumem Hancocka „River: The Joni Letters”.

W oczywiste zdumienie i zachwyt wprawi  fanów  album „ Back To the Garden” jaki z kompozycjami Joni Mitchell zrealizowała polska wokalistka Monika Borzym. To jeden z najważniejszych albumów sezonu i być może pretendent do wielu, wielu nagród. Album wpisuje się wspaniale w ciąg nagrań  wybitnych i popularnych wokalistek, które tej jesieni pojawiły się z nowymi albumami ( od Melody Gardot i Madeleine Peyroux po jazzowy album  Norah Jones”); wpisuje się także niezwykle zgrabnie w stylistykę Joni Mitchell.

Monika Borzym postanowiła wrócić do studia nagraniowego, by wyprodukować swój trzeci album. Tym razem zdecydowała zagłębić twórczość jednej ze swoich idolek – kanadyjskiej legendy – Joni Mitchell. „ Długo nie rozumiałam twórczości i jednocześnie fenomenu Joni Mitchell. Właściwie trwało to do momentu, kiedy sama zaczęłam pisać piosenki. W czasie procesu twórczego zupełnym przypadkiem natrafiłam na album „Blue” autorstwa Joni i nagle wszystko stało się dla mnie jasne. Momentalnie zapałałam taką miłością do piosenek jej autorstwa, że musiałam na jakiś czas odłożyć własne… Czułam, że w jej muzyce jest wrażliwość i dźwięki, których akurat w tym momencie bardzo potrzebuję” – mówi o projekcie polska wokalistka.

Monika Borzym jest już doskonale znana na muzycznym rynku i pewna swojej artystycznej niezależności. Jako piętnastolatka podjęła naukę w szkole muzycznej W Warszawie, potem wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Typowy dla amerykańskich liceów szeroki wybór zajęć pozwolił jej rozwijać się w wyznaczonym wcześniej kierunku, a przy tym stworzył okazję do zainteresowania się muzyką amerykańską. Szkolny zespół, w którym śpiewała, wziął udział w festiwalu big bandów w New Trire w stanie Indiana, gdzie gościem specjalnym był Terrence Blanchard i to jego koncert wyznaczył kierunek jej rozwoju i muzycznej fascynacji na najbliższe lata. Monika postanowiła jak najszybciej uzyskać świadectwo maturalne w Polsce i wrócić do USA by tam kontynuować edukację. Pełne stypendium uzyskane na prestiżowej uczelni Frost School of Music w Miami umożliwiło jej zdobycie warsztatu wokalnego na światowym poziomie, a przy tym zdobycie obszernej wiedzy w zakresie innych interesujących ją dziedzin muzyki. Po powrocie do kraju Monika otrzymała od Michała Urbaniaka zaproszenie do wzięcia udziału w inauguracyjnym koncercie festiwalu Jazz Jamboree w warszawskiej Sali Kongresowej. Jako jedyną kobietę, najmłodszą uczestniczkę koncertu i jednocześnie elektryzującą wokalistkę, Monikę trudno było przeoczyć. Obecny na widowni dyrektor wytwórni Sony niedługo po występie zaproponował jej kontrakt na trzy płyty. W ramach solowego debiutu, razem z nowojorskim producentem Mattem Piersonem, powstała płyta “Girl Talk“, smaczna kolekcja kobiecych hitów, przemienionych w szlachetne, jazzowe ballady przez czterokrotnego zdobywcę Grammy, aranżera Gila Goldsteina. Światowej klasy brzmienie zapewnili instrumentaliści tacy jak Aaron Parks, jak również Larry Grenadier oraz Eric Harland. Płyta odniosła spory sukces błyskawicznie pokrywając się platyną. Dwa lata później Monika wyszła do publiczności z propozycją autorskiego albumu  „ My Place” , do którego muzykę skomponowała razem z pianistą Mariuszem Obijalskim. Do nagrań zaprosiła wybitnych muzyków sceny amerykańskiej: gitarzystę Larry’ego Campbella (współpracował z Bobem Dylanem i Paulem Simonem), perkusistę Kenny’ego Wollesena (pracował z Johnem Zornem, Norah’ą Jones i Johnem Scofieldem) i basistę Tony’ego Scherra (grywał z takimi muzykami jak Norah Jones, czy The Lounge Lizards). Gościnnie na płycie zagrał John Scofield, Randy Brecker, Cgris Potter, Romero Lubambo.

Głos Moniki nasycony jest wieloma barwami i odcieniami, przez co historie jakie opowiada są autentyczne. Bez zastanowienia podążamy w ślad za jej głosem, a wędrówka ta wykracza daleko poza polskie granice, a nawet poza kontynent. Ale to nie tylko wokal przykuwa naszą uwagę, jest on jedną stroną medalu, na którego rewersie znajduje się cała warstwa instrumentalna, interesująca i niebanalna ” – pisała Maria Zimny dla „Jazz Soul”. Monika Borzym nie zamyka się na własne projekty: występuje z Włodkiem Pawlikiem, laureatem Grammy Awards, ale nagrywa też z uznanym w kraju kompozytorem i aranżerem Krzysztofem Herdzinem (m.in. płyta „Wasowski odnaleziony”).

„Dla mnie muzyka jest nośnikiem rzeczy mądrych i pięknych – konkluduje wokalistka. Jest świętem. Jako wykonawca szukam najbardziej inspirujących materiałów. Od dziesiątek lat nie tylko wokaliści ale i instrumentaliści jazzowi wykonują „standardy” czyli piosenki napisane przez wybitnych kompozytorów. Nikt nie nazywa tych kompozycji „coverami”. Ja w poszukiwaniu moich „standardów” zdecydowałam się śpiewać piosenki Joni, które wpisały się już w historię muzyki i kanon klasyków. Nie traktuję ich jak coverów i w ślad za powyższym – uważam, że nimi nie są. Traktuję je tak samo jak standardy jazzowe”

Nowy materiał  na płyty „ Back To The Garden „ powstaje we współpracy z wybitnym gitarzystą z Los Angeles – Mitchellem Longiem (Melody Gardot, Waldemar Bastos), nowojorskim producentem Devinem Greenwoodem (Norah Jones, Amos Lee, Melody Gardot) oraz trzema znakomitymi, polskimi muzykami – kontrabasistą Robertem Kubiszynem perkusistą Michałem Bryndalem i altowiolistą Michałem Zaborskim (z Atom String Quartet). oraz gościnnym udziałem znanego trębacza Michaela Patches Stewarta. Wypracowane brzmienie jest niezwykle czytelne dla entuzjastów talentu kompozytorskiego Joni Mitchell. Jest także niezwykłym zestawem pięknych ballad zagranych z ogromnym szacunkiem dla oryginału, z nieskrywaną ambicją kreowania nowych brzmień i skojarzeń. Subtelny głos Moniki Borzym jest tutaj ciekawym argumentem na uniwersalizm artystycznego, jazzowego odniesienia dla folk-rockowej tradycji, budowanej z jednej strony jazzową sonorystyką , ale także poddającą się egzotycznym, np. indyjskim skojarzeniom. Album „Back To The Garden” Moniki Borzym jest jakby dopełnieniem muzyki Joni Mitchell. Nie jest odśpiewaniem „coverów”  lecz pięknym, przemyślanym i perfekcyjnie zagranym, artystycznym projektem.

Dionizy Piątkowski
2016-11-22T18:20:44+00:00