Na „Grunge Jazz”, trzecim  albumie  gitarzysty Stanisława Janaszaka prezentuje się autorskie trio, w którym grają Nikodem Kluczyński (gitara basowa) oraz perkusista Maciej Burzyński. Tym razem koncepcja oparta jest nie tylko o kompozycje lidera, ale pojawiają się także ciekawe interpretacje standardów. Z jednej strony „Equinox”   Johna Coltrane’a, z drugiej „Heart” Kurta Cobaina i Nirvany. Mocne, jazzowe granie ociera się także o pomysł na kick-boxingowe tytuły kompozycji gitarzysty, w których określenia ruchów i ciosów walki są kreatywnym motywem do budowanie energetycznego brzmienia.

Stanisław Janaszak jest doskonale przygotowanym gitarzystą klasycznym (absolwentem Akademii Muzycznej w Poznaniu z dyplomem w klasie Łukasza Kuropaczewskiego). Jest też niepokornym bluesowym i rockowym artystą, który nie unika skojarzeń, które zapewne w młodości zaważyły na jego pasji do gitary. Ciekawym jest także odniesienie do jazzu i zaproszenie muzyków, którzy w tej stylistyce czują się najlepiej. Po debiucie płytowym  w 2021 roku albumu “Delusions”  pisałem, że czuję ogromny potencjał kompozytora, który przedstawił w pełnym, artystycznym blasku kilka stylistycznych, gitarowych skojarzeń. Kolejny album „Perpetual Motion” nagrany został głównie w trio  a  kolorytu dopełnia część nagrań wzbogacona grą trębaczy.   Muzyka Stanisława Janaszaka staje się przez to ciekawą fuzją gatunków muzycznych, które są mu bliskie: od inspiracji romantycznym impresjonizmem, poprzez blues, jazz-rockowy fusion aż po – teraz mocno eksponowane na plycie „Grunge Jazz” –  naleciałości pokoleniowego grunge’u.

Dionizy Piątkowski