Bill Laurance – artysta osadzony w romantycznej pianistyce jazzowej, preferuje śpiewne melodie, rytmicznie sprytne, wyraźne akompaniamenty i zwarte improwizacje. Jego kompozycje oraz interpretacje sprawiają często wrażenie melancholijnych miniatur oraz roztańczonych improwizacji. Tak odbieram jego solowy album „Lumen” zrealizowany dla prestiżowej ACT Music & Vision.

Bill Laurance często eksperymentuje z brzmieniami akustycznymi i elektrycznymi ale  z pasją eksploruje pełne spektrum brzmieniowe i muzyczne akustycznego fortepianu koncertowego. „Kiedy grasz solo, masz niepowtarzalną okazję, by to odkryć – wyjaśnia Bill Laurance. Nagranie w St Faith’s Church in Dulwich  w Południowym Londynie było idealnym tłem dla teh sesji i pozwoliło mi całkowicie oddać się muzyce. Znakomity gitarzysta Isaiah Sharkey powiedział mi kiedyś, że to sama muzyka podpowiada mu, co grać. Ta myśl naprawdę odcisnęła na mnie piętno. Zazwyczaj jesteśmy szkoleni, by kontrolować wszystko, ćwiczyć, aż osiągniemy perfekcję. Ale myślę, że doszedłem do punktu, w którym chcę po prostu pozwolić temu płynąć. Zrób coś przeciwnego, pozwól muzyce przejąć inicjatywę”. Pianista albumem „Lumen” otwiera ogromną przestrzeń do swojego, rozległego świata wyobraźni. Możliwość eksploracji i zgłębiania swojego dziedzictwa i samego siebie doprowadziła Billa Laurance’a do stworzenia muzyki, która jest zakorzeniona w melodii, ale jednocześnie żyje i oddycha urokiem wolności. „Nie jestem osobą bardzo religijną ale to było wyjątkowe grać tam, gdy codzienne życie było zawieszone. I kiedy znajdujesz się w takim otoczeniu, po prostu komunikując się ze sobą. Chciałem uchwycić wolność w muzyce, która pojawia się w takich momentach”. Stąd wiele utworów na „Lumen” ma silny komponent improwizacyjny, inne są skomponowane i mają jasno określoną strukturę.

Oprócz konwencjonalnego fortepianu koncertowego, Bill Laurance używał również fortepianu z tłumikami filcowymi, na przeciwnym krańcu skali niż potężny rezonans fortepianu koncertowego. Dzięki filcowym tłumikom atak fortepianu został zredukowany, co pozwoliło uzyskać bardziej intymny ton. Takie brzmienie tworzyło kontrast dla dużej, bardziej publicznej przestrzeni, jaką oferował kościół. Pianista wykorzystał je dyskretnie, aby nadać dziesięciu utworom dodatkowy koloryt: raz jest to melodyjnie śmiałe i dramatyczne wprowadzenie do „Mantry”, które stopniowo i niemal niezauważalnie przechodzi od drobnego motywu do pełnego, bogatego brzmienia fortepianu koncertowego, innym razem tytułowy „Lumen” ma impresjonistyczny charakter i wydaje się nowo odkrytym preludium, podczas gdy „Dove” staje się wersją nowoczesnego jazzu z bluesową nonszalancją.

Bill Laurance – pianista, kompozytor i lider zespołu realizuje kilka projektów: w duecie z wirtuozem gry na oud -Michaelem League, we własnym trio, z formacją Snarky Puppy oraz w ramach współpracy z The Untold Orchestra. Sesja „Lumen” ukazuje wrażliwego i kreatywnego twórcę, który solowym recitalem buduje niepowtarzalny nastrój i brzmienie. „Naprawdę zanurzyłem się w chwili – opowiada o tym szczególnym koncercie w kościele . To było jak samotna pielgrzymka. Coś się wydarzyło, nagrałem w sumie około trzech godzin muzyki, a potem musiałem zdecydować, które fragmenty pominąć. W gruncie rzeczy jednak było to dla mnie doświadczenie duchowe, proces dochodzenia do celu, kwestia zaufania. Nie mogłem bardziej ujawnić tego, kim jestem, niż zrobiłem to tą muzyką. Kiedyś byłem otoczony masą syntezatorów, automatów perkusyjnych i wszelkiego rodzaju rzeczy, nawet gdy grałem solo. Ale jako artysta czuję się teraz gotowy zostawić to wszystko za sobą, chodzi o to, by być bardziej organicznym, czystym i bezpośrednim”. 

Dionizy Piątkowski