Dylan.pl – Niepotrzebna pogodynka, żeby znać kierunek wiatru – Agora

///Dylan.pl – Niepotrzebna pogodynka, żeby znać kierunek wiatru – Agora
  • View Larger Image
  • Warning: error_log() has been disabled for security reasons in /www/erajazzu/wp/wp-content/themes/Avada/includes/deprecated.php on line 258 Warning: error_log() has been disabled for security reasons in /www/erajazzu/wp/wp-content/themes/Avada/includes/deprecated.php on line 258 Warning: error_log() has been disabled for security reasons in /www/erajazzu/wp/wp-content/themes/Avada/includes/deprecated.php on line 258 Warning: error_log() has been disabled for security reasons in /www/erajazzu/wp/wp-content/themes/Avada/includes/deprecated.php on line 258

Dylan.pl – Niepotrzebna pogodynka, żeby znać kierunek wiatru – Agora

W tym samym czasie trafiły na moje biurko dwa wydawnictwa, które spina jedno, magiczne słowo „dylan”. Pierwsza, to  „ Triplicate” – trzypłytowy album Boba Dylana z subtelnymi, swingowym piosenkami z rozległej skarbnicy  „ American song book”. Druga, równie dla mnie ważna, to dwupłytowy zestaw „Dylan.pl”  wymyślony, przygotowany i zagrany  przez Filipa Łobozińskiego i zaproszonych przez niego wspaniałych gości.

Dylan.pl – Niepotrzebna pogodynka, żeby znać kierunek wiatru” – to niezwykle odważna próba zmierzenia się nie tyle z twórczością legendarnego barda Ameryki, ale dobrowolne poddanie się „samosądowi” tysięcy polskich fanów twórczości Boba Dylana. Przeżyli to już twórcy mierzący się z piosenkami Leonarda Cohena, Toma Waitsa, Stinga, Nicka Cave’a… Pretensje  ale i uznanie  np. do Macieja Zembatego czy Daniela Wyszogrodzkiego nie miało praktycznie końca. Teraz – po latach – okazuje się, że piękne przekłady oryginalnych utworów wraz z ich ciekawą interpretacją stają się równie ważne, jak same matryce. Tak odbieram projekt „Dylan.pl„ . Teraz znane piosenki nabrały nowego koloryty; doskonałe tłumaczenia i zwiewna, prosta folkowa poezja Dylana stała się pretekstem do przygotowanie nagrań, które same w sobie stają się nowymi przebojami. Te ograne od dekad dylanowskie songi, teraz u Łobozińskiego stają się nowym, atrakcyjnym „ produktem”. Opakowanym w ciekawe interpretacje, nie silące się na „ odśpiewanie Dylana”, lecz na tę odrobinę naszego szaleństwa by wykrzesać z nich fajne, pogodne, polskie (!) piosenki….Oczywiście narracja Dylana, realia fabuły piosenek są dalekie od rodzimej rzeczywistości, ale to przekład Filipa Łobozińskiego i rozkołysane śpiewanie prowadzi do tych ciekawych, bardzo ważnych i teraz skojarzeń. Estetyka pieśni Dylana jest już sama w sobie tradycją i doszukiwanie się tutaj kultu muzyki i świata sprzed kilku dekad jest li tylko symboliczne. Uniwersalność przekazu ( teraz tak zgrabnie zaproponowana przez Filipa Łobozińskiego) stworzyła nową, ważną, kulturową narrację .

Filip Łoboziński mierzył już się z podobna klasyką , gdy w swojej flagowej grupie Zespól Reprezentacyjny ( wraz  m.in. z Jarosławem Gugałą)  realizował cykl piosnek Lluisa Llacha oraz George’a Brassensa. Tamte nagrania nie są ani forpocztą stylistyki i estetyki Dylana, ale bardzo ciekawą syntezą jak zmierzyć się z pop-kulturowymi klasykami. „ Doczekaliśmy się w Polsce wspaniałych prezentacji autorów takich jak Leonard Cohen, Tom Waits czy Nick Cave – mówi w jednym z wywiadów Filip Łobozińskia nie było dotąd kompleksowej próby przedstawienia zjawiska zupełnie fundamentalnego dla piosenki z tekstem, jakim jest właśnie Bob Dylan. To są piosenki, które mówią o ważnych sprawach. Nawet jeśli mówią o miłości, to często jest to miłość nieszczęśliwa, przedstawiona w poważny sposób. Najczęściej jednak ich tematem było cierpienie człowieka i problemy społeczne…To, co jest wierzchnią warstwą tekstu, niekoniecznie jest istotą danego utworu. Bardzo dużo czytam różnych egzegez, analiz. Zresztą Dylan jest jedną z niewielu osób, którego każda płyta powoduje, że egzegeci i analitycy siadają i doszukują się rozmaitych sensów. Książek na jego temat jest mnóstwo, napisano nawet kilka doktoratów. Czytam to wszystko i staram się wybrać to, co dla mnie jest najbardziej trafne. Zresztą Dylan to twórca bardzo enigmatyczny, który nie daje łatwych tropów. Sprawia, że dopiero po którejś z kolei lekturze czy słuchaniu dochodzisz do wniosku, że “aha to jest o tym”. Lub być może o tym” .

Album „Niepotrzebna pogodynka, żeby znać kierunek wiatru” to zwieńczenie trwającej kilka dekad fascynacji  Filipa Łobozińskiego twórczością amerykańskiego barda. Pięknym zatem zwieńczeniem jest formacja  Dylan.pl założona wiosną 2015 roku w skład której wchodzą: Jacek Wąsowski  (gitary, bandżo, mandolina, harmonijka, producent płyty), Filip Łobodziński (śpiew, przekłady, gitary, ukulele, organy), Marek Wojtczak ( gitara basowa, kontrabas, pianino), Krzysztof Poliński (perkusja, instrumenty perkusyjne). Zespołowi towarzyszą wokaliści: Maria Sadowska, Muniek Staszczyk, Tomasz Organek i Pablopavo oraz Tomasz Hernik (puzony). Na płycie śpiewają także gościnnie Martyna Jakubowicz i Tadeusz Woźniak.

Dionizy Piątkowski
2017-05-04T11:44:09+00:00