Wielkie obchody “ Louie Bellson – 90th Year Celebration”  rozpoczęły się w rodzinnym Rock Falls w amerykańskim Illinois. Fundacja Louie Bellson Legacy uruchomiła szereg ciekawych projektów, by uhonorować pamięć wielkiego perkusisty ery swingu. Louie Bellson po raz pierwszy zwrócił na siebie uwagę w 1940 roku zwycięstwem w konkursie Gene’a Krupy na najbardziej utalentowanego młodego perkusistę. Skądinąd to właśnie Krupę zastąpił później u jednego ze swoich pierwszych szefów, Benny’ego Goodmana. Bellson współpracował także z big-bandami Tommy’ego Dorseya i Harry’eg Jamesa, a w 1951 roku zaangażował go Duke Ellington. Dynamiczna i precyzyjna gra Bellsona stanowiła uderzający kontrast do czasem dość apatycznego akompaniamentu jego poprzednika, Sonny’ego Greera. Ellington korzystał też z kompozycji nowego perkusisty, takich jak “The Hawk Talks” (napisanej dla orkiestry Jamesa) czy perkusyjnego maratonu “Skin Deep”. Po odejściu od Ellingtona Bellson nagrywał i występował w przeróżnych składach, zarówno w małych zespołach, jak i orkiestrach. W połowie lat 50-tych wrócił na krótko do Tommy’ego Dorseya i nagrał serię płyt dla Normana Granza akompaniując Louisowi Armstrongowi, Benny’emu Carterowi, Elli Fitzgerald, Oscarowi Petersonowi, Artowi Tatumowi. Jako perkusista należał do najbieglejszych technicznie perkusistów w historii jazzu. Cieszy się ogromnym wzięciem nie tylko jako muzyk, ale także nauczyciel. Jako jeden z pierwszych spopularyzował zestaw perkusyjny z dwoma dużymi bębnami. Poza sceną był cichym, nieco nieśmiałym i bardzo prostolinijnym człowiekiem, co sprawiało, że był jednym z najbardziej lubianych muzyków swojego pokolenia.

Dionizy Piątkowski