Amerykańska wokalistka Maria Muldaur jest dokonale znana na całym świecie ze swojego przeboju z 1973 roku „Midnight at the Oasis”, który otrzymał kilka nominacji do Grammy Awards. Mimo,że jej kariera przez lata przypisywana była muzyce rozrywkowej, artystka ma ogromne zasługi w kreacji amerykańskiej muzyki folkowej, bluesowej i tzw. „americana roots”. Nie bez przyczyny  Maria Muldaur nazywana jest  „Pierwszą Damą Roots Music”, której albumy prezentują rozległe nurty bluesa, country, folku oraz jazzu. Jej najnowszy album „One Hour Mama: The Blues of Victoria Spivey” –  wydany przez prestiżową Nola Blue Records – jest doskonałym dokumentem jej muzyki oraz roli, jaką odgrywa we współczesnej muzyce amerykańskiej. W tej szczególnej sesji udział wzięli także legendarni bluesmani Taj Mahal i Elvin Bishop oraz  słynny nowoorleański zespół Tuba Skinny. Z formacją tą Maria Muldaur nagrała swój 43 (!) album „Let’s Get Happy Together”, będący zbiorem klasycznych utworów jazzowych i bluesowych z lat 20-tych i 30-tych. Album otrzymał nominację The Blues Foundation jako Najlepszy Album Akustyczny i został wybrany Najlepszym Albumem Jazzu Tradycyjnego magazynu Off Beat. W  2019 roku Americana Music Association przyznało wokalistce The Lifetime Achievement Americana Trailblazer Award – prestiżową nagrodę honorującą  całokształt pracy nad ukazaniem głębi i różnorodności muzyki American Roots oraz za to, że była jedną z pionierek, które położyły podwaliny pod to, co dziś nazywamy „muzyką Americana”.

Na początku lat 60-tych, w czasach odrodzenia folku Maria Mulduar zaczęła odkrywać i śpiewać wczesnego bluesa, bluegrass i muzykę „old timey”z Appalachów. Swoją karierę rozpoczęła w 1963 roku z formacją Even Dozen Jug Band, potem  z niezwykle popularnym Jim Kweskin Jug Band, z którym koncertowała i nagrywała przez całe lata 60-te. Przez pół wieku, od wydania hitu „Midnight at the Oasis”,  Maria Mulduar koncertowała na całym świecie i nagrała ponad czterdzieści autorskich albumów obejmujących wszystkie gatunki amerykańskiej muzyki roots, w tym bluesa, gospel, R&B, jug band, jazz, big bandy  oraz kilku nagradzanych albumów dla dzieci. Teraz swobodnie zadomowiła się w swoim ulubionym gatunku, w bluesie a realizując nowe sesje zaprasza do udziału wybitych muzyków. Choć realizuje jeden album rocznie, to znamienita większość z nich jest nominowana do ważnych nagród i wyróżnień.  Najnowszym „One Hour Mama: The Blues of Victoria Spivey Maria Muldaur honoruje swoja mentorkę, królową klasycznego bluesa, Victorię Spivey (15.10.1906-3.10.1976), legendarną wokalistkę, kompozytorką i autorką tekstów piosenek. Queen Victoria Spivey, w czasie swej , czterdziestoletniej kariery od 1926 do połowy lat końca lat 60-tych) współpracowała z Louisem Armstrongiem, Kingiem Oliverem, Clarence’em Williamsem, Luisem Russellem, Lonnie Johnsonem, Bessie Smith, Memphis Minnie, Blind Lemon Jeffersonem i.. Bobem Dylanem. Występowała w popularnych wodewilach i podejrzanych klubach. Wśród jej popularnych kompozycji znajdują się takie klasyczne dziś standardy, jak  „Black Snake Blues”, „Dope Head Blues”, „Dreaming of You”, „Organ Grinder Blues”, „Don’t Love No Married Man”, „Gotta Have What It Takes” czy słynny „T.B.Blues”. Znana ze swojej bezczelnej, zadziornej bluesowej interpretacji, Victoria Spivey miała swój pierwszy wielki hit w 1926 roku, kiedy zaśpiewała autorski, pikantny utwór „Black Snake Blues”, pierwszy z wielu niegrzecznych i sprośnych bluesów, które napisała i nagrała w swojej długiej i owocnej karierze. Jako bluesowa wokalistka współpracowała z wieloma wielkimi artystami swoich czasów, występowała  w filmach i w broadway’owskich musicalach, założyła własną wytwórnię płytową, Spivey Records, dając możliwości nagrywania wielu weteranom bluesa oraz początkującym artystom.  Victorua Spivey, pierwsza nagrała Boba Dylana  a także zaoferowała Marii Muldaur sesję nagraniową oraz stała się mentorką dla młodej folkowej piosenkarki. Po sześćdziesięciu latach  Maria Muldaur sklada hołd swojej mistrzyni prezentując antologię  jej bluesa.

Kiedy byłam młodą, początkującą wokalistką na początku lat 60-tych – wspomina Maria Muldaur –  to właśnie  jedna z wielkich Królowych Klasycznego Bluesa lat 20-tych  i 30-tych, Victoria Spivey, wzięła mnie pod swoje skrzydła i była moją mentorką. Chociaż doceniałam to wtedy, z biegiem lat uświadomiłam sobie, jak ważne były jej zachęty i wsparcie dla mnie i wielu innych muzyków. Pewien dziennikarz muzyczny nazwał ją niedawno „Madonną Bluesa” ! Victoria była ambitna, wytrwała, zadziorna, śmiało i bez skrępowania wyrażała swoją seksualność, była wszechstronna i niezwykle utalentowana, śpiewała i pisała nie tylko bluesa, ale także pop i nowatorskie piosenki tamtych czasów, tańczyła, grała na pianinie i innych instrumentach, grała w filmach i przedstawieniach… i była przedsiębiorcza: wydawała własny newsletter bluesowy i założyła własną wytwórnię płytową, by dać szansę na nagrywanie zarówno weteranom bluesa, jak i młodym, pełnym nadziei muzykom, którzy dopiero zaczynali – jak ja i Bob Dylan”.

 AlbumOne Hour Mama: The Blues of Victoria Spiveyjest niezwykle zgrabnie przygotowany, w nastroju przypominających świat legendarnej artystki. Maria Muldaur pięknie tworzy aurę muzyki lat 20-tych i 30-tych, śpiewa finezyjnie nie próbując imitować wielkiej wokalistki. Piosenki Victorii Spivey stają się także teraz autentycznie, sugestywnie i precyzyjnie trafiające w nurt epoki. Autentyczności dodaje  nastrój i brzmienie całej sesji a śpiew Marii idealnie pasuje do tych momentów luzu, które wyzwala blues. Jej zmysłowa, bluesowa narracja posiada niezbędną oryginalność a grana w duchu epoki ożywionej żartobliwie sugestywnymi tekstami tworzy niezwykły, artystyczny koloryt. Wraz z Taj Mahalem, Elvinem Bishopem oraz  nowoorleańskimTuba Skinny. Ten projekt jest dla mnie niezwykle ważny zarówno zawodowo, jak i osobiście” – mówi szefowa Nola Blue Records, Sallie Bengtson. Podobnie jak wsparcie i zachęta Victorii dla Marii były ważne, tak samo czuję się, gdy ikona  dzisiejszej muzyki, Maria, obdarza nas zaufaniem w związku z jej projektem z listy marzeń. Poznałyśmy się po raz pierwszy pod koniec roku, w którym obchodziliśmy dziesiątą rocznicę istnienia naszej wytwórni, i było to dla mnie jak boskie potwierdzenie naszych dotychczasowych wysiłków i zachęta do kontynuowania tej drogi”.

Dionizy Piątkowski