Uznany aranżer i lider zespołu Mark Masters na nowo interpretuje muzykę wizjonerskich saksofonistów Billy’ego Harpera i Sama Riversa na dwóch znakomitych albumach: „Sam Rivers 100” celebruje wybitnego innowatora i  kompozytora, podczas gdy „Dance, Eterna! Spirits, Dance” jest prezentacją talentu solisty obu projektów, Billy’ego Harpera. Chociaż saksofonista jest dwadzieścia lat młodszy od Sama Riversa, to kariera B. Harpera i jego szerokie podejście do instrumentu inspirująco pokrywały się z karierą starszego mistrza tenorów. „Był fundamentem muzyki jazzowej – mówi Billy Harper o legendarnym Samie Riversie. Jest trampoliną do następnego miejsca”.

Sam Rivers to saksofonista altowy, sopranowy i tenorowy, flecista, pianista i kompozytor. Po odbyciu studiów muzycznych  (m.in. Boston Conservatory Of Music  w latach 1947-52) zaczął koncertować w różnych, nie zawsze jazzowych, zespołach. Pierwszym  poważnym kontraktem była praca w  słynnej orkiestrze Jimmy’ego Witherspoona. W ciągu następnych kilku lat grywał  z Jakim Byardem, Natem Pierce’m, Herbem Pomeroy’em, młodziutkim Tony’m Williamsem i zespołem Dona Wilkersona. Szersze uznanie zdobył dopiero w 1964 roku dzięki pracy w zespole Milesa Davisa, z którym zrealizował ważną dla jazzu płytę „Miles in Tokyo”.  W połowie lat 60-tych Sam Rivers związał się z oficyną Blue Note Records realizując dla tej prestiżowej firmy albumy  m.in. z Tony’m Williamsem, Jaki’m Byardem i Ronem Carterem. Pod koniec lat 60-tych nagrywał i koncertował z Donaldem Byrdem, Bobby’m Hutchersonem i Julianem Priesterem, ale przełomową dla Riversa okazała się blisko pięcioletnia współpracę z  awangardowym pianistą Cecilem Taylorem. W 1970 roku założył w Nowym Jorku własny klub Studio RivBea, który powszechnie uważa się za miejsce narodzin nurtu loft-jazzu. W swoim studio-klubie Sam Rivers prezentował i promował nie tylko swoją awangardową muzykę, ale przede wszystkim jazzową koncepcję afro-jazzu. Do historii przeszła seria koncertów „Wild Flowers” zrealizowana z czołówką  czarnej jazzowej awangardy (od Olivera Lake’a i Anthony Braxtona po Riversa). Oddalając się od konwencjonalnego jazzu sporo nauczał, komponował i występował publicznie w otoczeniu wielu znamienitych zespołów( np. San Francisco Symphony Orchestra) oraz  własnych zespołów (najdłużej grał z kontrabasistą Dave’m Hollandem). Sam Rivers najciekawiej odnajdywał się  w jazzie improwizowanym, gdzie partie aranżowane są jedynie strukturą kompozycji. Stąd tak doskonałe postrzeganie gry  Sama Riversa w grupie Roots Of Saxophone oraz autorskich, awangardowych przedsięwzięciach. Jego praca nad własnymi, oryginalnymi koncepcjami sprawiała, że nawet z trudnej kompozycji potrafił wyeksponować elementy subtelnej, jazzowej melodii i ognistej rytmiki, doskonale łącząc wiele stylistyk: od bluesa  po muzykę awangardową.  Jego obszerna dyskografia to kanon nowoczesnego jazzu. Obejmują ją takie albumy, jak „Fuchsia Swing Song”, “Miles In Tokyo’1964” z Milesem Davisem, “Lifetime” z Tony’m Williamsem, “Dialogue”  z Bobby’m Hutchersonem, “Spring” z Tony’m Williamsem, “Hues”, “Conference Of The Birds” z Davidem Hollandem, “Streams”, “Sam Rivers & Dave Holland- 1976”, Waves”, “Colours”, The Tuba Trio”, “Lazuli”, “Salutes The Saxophone”,”In The Name Of” z Music Revelation Ensemble, “Stablemates”, “Summit Conference”, “What If”, “Background For Improvisors”, “Portraits”, “Hints On Light & Shadow” z Julianem Priesterem.

Teraz ukazuje są dwa albumy, spięte klamrą solisty Billy’ego Harpera oraz aranżera Marka Mastersa. „Jestem fanem Sama Riversa od wielu lat” — mówi Mark Masters. Pomysł na aranżację jego muzyki zrodził się prawie 20 lat temu, kiedy Masters zaprosił Riversa, wówczas osiemdziesięciolatka, i jego trio do Claremont McKenna College w ramach projektu organizowanego przez American Jazz Institute. Zaintrygowało mnie, jak różne było podejście Sama do muzyki w różnych okresach jego kariery. Przyciągnęła mnie jego muzyka i byłem zdecydowany coś z nią zrobić”. Sesje „Sam Rivers 100” oraz „Dance, Etemal Spirits, Dance” to studium kontrastów, przy czym muzyka Billy’ego Harpera jest starannie skonstruowana, a kompozycje Sama Riversa znacznie bardziej szkieletowe i zorientowane na swobodną improwizację. W tej koncepcji na płycie „Sam Rivers 100” zawierają się utwory przygotowane dla 13-osobowego Mark Masters Ensemble, w tym gościnne występy wieloletniego współpracownika Tima Hagansa oraz Francescę Tanksley na fortepianie i wielkiego improwizatora-solistę Billy’ego Harpera. „Niektóre elementy kompozycji Billy’ego są wyryte w kamieniu, więc trzeba to wokół tego pisać. Podchodziłem do muzyki Sama Rivers jak do nut, ponieważ w przeciwieństwie do Billy’ego nie napisał głębokich linii basowych, które były tak ważną częścią kompozycji. Rivers po prostu napisał melodię i zestaw zmian akordów. Wyzwaniem było znalezienie orkiestrowego sposobu wykonania tego materiału. Były to więc dwa równe, ale bardzo różne wyzwania” – wyjaśnia aranżer Mark Masters.

Dionizy Piątkowski