Cóż wydarzyć może się, gdy w studio spotkają się wielcy romantycy polskiej estrady: subtelna i melancholijna wokalista Nula Stankiewicz oraz legendarny pianista i kompozytor Włodzimierz Nahorny ? Powstaje sesja „Bliskość ciszy” wrażliwych artystów, którzy od lat udowadniają, że subtelność potrafi mieć większą moc niż najgłośniejszy refren. To muzyka, która nie atakuje, która raczej tuli i nadaje spokojny oddech oraz błogość kontemplacji. To jeden z piękniejszych, intymnych albumów, gdzie elegancja brzmienia oraz nastrój tworzą melancholijny pomost pomiędzy muzyka a poezją.

Nula Stankiewicz (wcześniej występująca jako Anna Stankiewicz) to artystka znana przede wszystkim w kręgach piosenki literackiej. Obdarzona subtelnym głosem wokalistka i dziennikarka radiowa, specjalizująca się w piosence literackiej, miłośniczka i propagatorka twórczości Jonasza Kofty, Agnieszki Osieckiej i Jana Wołka. Zadebiutowała jako laureatka kilku konkursów poezji śpiewanej, ale szybko odkryła, że konkursy nie są zadawalającą ją formą. Występowała w wielu formacjach, od kilkunastu lat  współpracuje z Januszem Stroblem. W 2013 roku wspólnie stworzyli dwupłytowy album „Strobel Kofta Wołek” – zestaw piosenek do słów Jonasza Kofty i Jana Wołka z muzyką Janusza Strobla zaśpiewanych przez Nulę. „ Janusz Strobel mówi, że istota muzyki zwykle leży w szufladzie – wspomina prace nad tym albumem wokalistka. Czuję się wyróżniona, że było mi dane zajrzeć do tej szuflady. Niewątpliwie, znalazłam tam istotę muzyki. Kwintesencję wszystkiego, co powinno składać się na piosenkę. Mądre, ale nie przemądrzałe wiersze, opatrzone pięknymi niebanalnymi melodiami. Jedna płyta nie zmieściła wszystkiego, co chciałam nagrać, powstał dwupłytowy album. Wybrałam 21 piosenek do tekstów Jana Wołka i Jonasza Kofty. Realizacja tego materiału spełniła moje muzyczne marzenie”. Kolejnym albumem „Byle nie o miłości”  Nula przynosi świat pięknych, subtelnych brzmień i dźwięków wymykających się przebojowości  słynnych hitów Agnieszki Osieckiej. Perfekcyjnie przygotowane, swingująco-jazzowe aranżacje Janusza Strobla, jego wirtuozerskie, gitarowe komentarze-improwizacje  czynią z albumu Nuli Stankiewicz jeden z najciekawszych projektów, w których popularne piosenki wtapiają się w absolutnie inną, muzyczną rzeczywistość.

Włodzimierz Nahorny to weteran polskiego jazzu, legendarny kompozytor i dobry duch tej części sceny muzycznej, gdzie wysoko ceni się wrażliwość, kunszt i poetyckie słowo. Multiinstrumentalisa jest absolwentem wydziału instrumentalnego PWSM w Sopocie (w klasie klarnetu !). Na jazzowej estradzie zadebiutował  w 1959 roku autorskim kwartetem Little Four. W latach 1959-61 grał w zespole North Coast Combo, współpracował także – jako klarnecista – z zespołem jazzu tradycyjnego Tralabomba Jazz Band. W 1962 zaprezentował się jako saksofonista altowy (na Jazz Jamboree’62) w big bandzie Jana Tomaszewskiego. Był pianistą w zespołach Ryszarda Kruzy i Alojzego Musiała (1963-64) oraz saksofonistą altowym w Sekstecie Andrzeja Trzaskowskiego (1965-70). W 1965 roku, na festiwalu Jazz nad Odrą, zaprezentował własne trio, które  zdobyło I nagrodę zespołową, a Włodzimierz Nahorny nagrodę indywidualną oraz wyróżnienie za kompozycję „Zbyszek”. Jest laureatem II nagrody w Światowym Konkursie Jazzu Nowoczesnego w Wiedniu w 1966, I nagrody indywidualnej oraz II nagrody dla swojego trio na VI Festiwalu Jazzu Amatorskiego w Wiedniu w 1967 roku, nagród festiwal  w Opolu za kultową już dzisiaj  piosenkę „Jej portret” oraz „Tango z różą w zębach”. Jako pianista, saksofonista, flecista, kontrabasista, a także jako kompozytor i aranżer, współpracował z Andrzejem Kurylewiczem, duetem Alber-Strobel, Studiem Jazzowym PR Ptaszyna Wróblewskiego, Krzysztofem Sadowskim, Marianną Wróblewską, grupami Novi Singers i Breakout, Łucją Prus oraz orkiestrami radiowymi w Warszawie i Łodzi. Prowadził własne zespoły, w których grali m.in. basiści Paweł Jarzębski, Jacek Ostaszewski, perkusiści Andrzej Dąbrowski, Kazimierz Jonkisz, Sergiusz Perkowski, pianista Jan Jarczyk, saksofonista Tomasz Szukalski. Włodzimierz Nahorny jest niezwykle cenionym kompozytorem muzyki filmowej i teatralnej, autorem popularnych tematów jazzowych i piosenek.

Album „Bliskość ciszy”  to swojego rodzaju zestaw największych przebojów Nahornego: od  „Czas rozpalić piec” i „ Popłynę łódką”  po „Jej portret”. W powstaniu tego znakomitego albumu, oprócz kompozytora, który jak zawsze pięknie grał na fortepianie, wzięli udział znakomici jazzmani: kontrabasista Paweł Pańta, perkusista Sebastian Frankiewicz oraz – gościnnie-  Janusz Strobel. Nostalgiczną bossa novę „Czas rozpalić piec” z tekstem Jana Wołka, której melodię Włodzimierz Nahorny zapożyczył z równie melancholijnego preludium e-moll Fryderyka Chopina, w przeszłości śpiewały Łucja Prus, Magda Umer, Anna Maria Jopek i Dorota Miśkiewicz. Teraz z równą gracją zaśpiewała Nula Stankiewicz. „Jesień niesie ze sobą ciszę i nutę tęsknoty – wspomina sesję Nula Stankiewicz. Przez dekady piosenkę Włodka interpretowało wiele wokalistek, ale opowieść pozostaje uniwersalna: o miłości, samotności i pragnieniu bliskości. To piosenka, która ogrzewa jak miękki pled i przypomina, że słowo »przepraszam« potrafi zmienić wszystko. Jako gość specjalny dyskretnie i uroczo, mrucząco-śpiewając  towarzyszy mi Janusz Strobel, który tym razem nie zagrał na gitarze. Jego entuzjazm i wsparcie były i są dla mnie bezcenne”. Nie kryje komplementów Włodzimierz Nahorny: „Znam Nulę od dziecka. Najpierw dowiedziałem się, że śpiewa, potem przekonałem się, że śpiewa czysto, a na końcu, że świetnie wie i rozumie, o czym śpiewa. To cenna umiejętność w dzisiejszych czasach. Nie jest wokalistką jazzową, nie improwizuje, ale jest fantastycznie osłuchana i ma ogromną wrażliwość na rytm, a w przypadku bossa novy, pochodnej samby, to bardzo ważne. Odważyła się sięgnąć po dobrze znaną piosenkę, którą w przeszłości śpiewały wybitne artystki i udźwignęła to wyzwanie koncertowo !”.

Dionizy Piątkowski