Historia powstania tej płyty oraz geneza biograficzna przypomina hollywoodzki scenariusz. Julia Warhola, matka legendarnego twórcy pop-artu, Andy’ego Warhola urodziła się ponad sto lat temu w małej karpackiej wiosce na galicyjskiej granicy Bieszczad i  Słowacji. Śpiewała od dziecka, jeździła z cygańskim taborem i koncertowała. Do Ameryki wyjechała za mężem na początku lat 20-tych; tam urodził się ich syn Andy. Jego historię zna cały świat, o matce wiadomo niewiele. Julia Warhola-Zawadzka, z tęsknoty za rodzinnymi Karpatami, po wielu latach pobytu na emigracji w Stanach Zjednoczonych, nagrała winylową płytę z tradycyjnymi rusińskimi utworami, którą wysłała do swojej siostry we wsi Mikova ( dzisiejsza Słowacja).

Karpackie melodie przeplatane głosem Julii stały się inspiracją dla zespołu Tołhaje do stworzenia płyty “Mama Warhola“. Tołhaje to duma podkarpackiej sceny muzycznej, grupa, która w niezwykle oryginalny sposób  interpretuje łemkowskie, bojkowskie i rusińskie pieśni. Zespół Tołhaje powstał w 2000 roku, czerpie inspiracje  głównie z tradycji Bojków i Łemków (grup etnicznych zamieszkujących Bieszczady przed 1947 rokiem), z kultury muzycznej terenów Polski południowo-wschodniej oraz grup etnicznych dzisiejszej Ukrainy. O grupie Tołhaje usłyszeliśmy, gdy stworzyli ścieżkę dźwiękową do popularnego serialu “Wataha”. Teraz zespół wpadł na znakomity pomysł i postanowił wziąć na warsztat rusińskie pieśni nagrane a capella przez Julię – mamę Andy`ego Warhola. Julia nagrała je w Stanach i przesłała na płycie ebonitowej do swojej siostry we wsi Mikova na Słowacji. Dzięki współpracy z  Muzeum Sztuki Nowoczesnej Andy’ego Warhola i Stowarzyszeniem im. Andy’ego Warhola w Medzilaborcach, udało się wykorzystać śpiew Julii i dokomponować do niego nową warstwę muzyczną. Zespół poradził sobie z tym znakomicie, prezentując z jednej strony wierność tradycji, a z drugiej, wprowadzając ciekawe elementy współczesne. Taka formuła znana była już na poprzednich albumach Tołhajów, ale w przypadku „Mamy Warhola” znakomicie udało się wkomponować wokal Julii Warhol, który idealnie współbrzmi ze świetnym śpiewem wokalistki zespołu Marii Jurczyszyn-Kulik. Na płycie słychać także nawiązanie do słynnej Silver Factory Andy’ego Warhola, bo oprócz akcentów ludowych, wydobywających się z cymbałów (Mateusz Szemraj), liry korbowej ( Maciej Cierliński), ludowego śpiewu, klarnetu i saksofonu (Tomasz Duda), gitary basowej (Janusz Demkowicz) i perkusji ( Łukasz Moskal),   pojawiają się także elektroniczne (Piotr Rychlec) i gitarowe ( Damian Kurasz) dopełnienia nawiązujące do nowojorskiego undergroundu i artystycznego świata twórcy.

Dionizy Piątkowski