W latach 1995-2005 na polskim rynku wydawniczym ukazywał się Jazzi Magazine, nieregularny periodyk (głównie dwumiesięcznik) o charakterze jazzowego pisma informacyjnego oraz publicystycznego. Równolegle z Jazzi Magazine działała prężna oficyna Polonia Records, która – jako pierwsza w Polsce – wydawała w wersji CD nagrania Krzysztofa Komedy. To w katalogu  Polonia Records ukazały się (często po raz pierwszy publikowane i pochodzące z prywatnego archiwum Zofii Komedowej) nagrania i sesje z muzyką Krzysztofa Komedy Trzcińskiego. Stanisław Sobóla – producent Polonia Records oraz butikowych oficyn Twins Records i So Records wspomina prace nad edycją obszernego zestawu czyli kultowej serii “The Complete Recordings of Krzysztof Komeda”.

Pierwszy kontakt z jego twórczością miał miejsce w Australii, w 1984 roku – wspomina Stanisław Sobóla. W Melbourne odwiedziłem niewielki, wyspecjalizowany sklep z płytami kompaktowymi. Lokal ten, funkcjonował raczej jako przestrzeń spotkań, coś pomiędzy galerią a klubem. To tam zaopatrywali się w nowości dziennikarze, ludzie z branży wydawniczej, kolekcjonerzy. W tym miejscu zakupiłem „Adam Makowicz – The Name Is Makowicz (Ma-kó-vitch)”—prawdopodobnie jego pierwszą płytę wydaną na CD a którą darzę wielkim sentymentem, Zakup wywołał rozmowę o polskim jazzie i wydawnictwach pochodzących z Europy Wschodniej. Sprzedawca wymienił wówczas nazwiska: Komeda, Namysłowski, Milan — ktoś z obecnych dodał jeszcze Seiferta. Dyskusja skupiła się głównie na Komedzie, którego twórczość, a szczególnie ścieżka dźwiękowa do „Rosemary’s Baby”, była już wtedy przedmiotem pożądania a niedostępność tych nagrań do dziś budzi wiele pytań…. Mój kolejny przyjazd do Polski w roku 1985 okazał się przełomem. Otworzyły się drzwi, szczególnie w Polskim Radiu i w Poljazzie. W tamtym czasie samo słowo „Australia” działało jak rekomendacja. Jeden z najwybitniejszych polskich dziennikarzy muzycznych wprowadził mnie w świat twórczości Komedy i przekazał cztery analogowe taśmy „radiowe” z jego nagraniami. Do tego winyle Milesa Davisa z Jazz Jamboree ’83 oraz setki płyt — głównie z katalogu Poljazzu — wysyłane pocztą na antypody. Taśmy Komedy szybko stały się moją przepustką do australijskich salonów, także radiowych. Wciąż powracały pytania: gdzie można kupić te płyty? Czy planowane jest ich wydanie w Australii? A skoro w Australii — to właściwie na cały świat”.

Dionizy Piątkowski