Gdy polska scena rockowa lat 70-tych mocowała się z odnalezieniem własnej, artystycznej osobowości,  poznański  rockman Wojciech Skowroński wprowadzał do tego świata absolutną przeciwwagę w postaci muzyki niezwykle energetycznej i żywiołowej. Łączył w niej jazzową swobodę, bluesowy feeling i żarliwość gospel. „Najważniejszy jest rytm – tłumaczył Skowroński –  później melodia, a na dalszym planie słowa”. Doskonałym argumentem takiej artystycznej koncepcji są archiwalne  – i często nie publikowane – koncertowe nagrania z lat 1970-1979 wydane przez Kameleon Records. Płyta „Za jasną rzeką” to zestaw obejmujący nagrania różnych formacji Wojciecha Skowrońskiego z lat 1972-1979 na estradach festiwalu w Opolu, w Poznaniu  oraz festiwalu Old Jazz Meeting. Natomiast album „Blues  to zawsze blues jest”  to nagrania zarejestrowane w  latach 1970-1974 w różnych miastach Polski oraz znakomity występ formacji Rock & Blues Wojciecha Skowrońskiego na legendarnym Jazz Jamboree’72. Wykonane wtedy dwa standardy „No Sense In Worring” Otisa Spanna oraz „Precious, Precious” Isaaca Hayesa przeszły do historii tej imprezy oraz przedstawiły poznańskiego wokalistę i pianistę jako rasowego bluesmana.

Wydarzeniem muzycznym, które sprawiło, że rok 1971 szczególnie utkwił w mojej pamięci był występ z Blues Trio Wojtka Skowrońskiego na słynnym festiwalu jazzowym Jazz Jamboree w Warszawie – wspomina Przemysław Lisiecki, wieloletni perkusista zespołów Skowrońskiego. Ponieważ zespól istniał bardzo krótko, musieliśmy włożyć sporo czasu i energii, aby się przygotować do występu. Wojtek lubił czasem zaskakiwać nas swoimi improwizacjami, co podnosiło naszą czujność podczas grania, dawał z siebie wszystko co najlepsze. Tym razem zmienił trochę pewne elementy w improwizacji seatem, lecz najważniejsze, że wszystko poszło dobrze i publiczność nagrodziła nas gorącymi brawami. Po latach współpracy mogę śmiało stwierdzić, że Wojtek był w tamtym czasie mistrzem śpiewania i improwizowania seatem oraz znakomitym showmanem, który potrafił wciągnąć publiczność do wspólnej zabawy”.

Wojciech Skowroński (11.07.1941- 17.01.2002) choć urodził się w Warszawie, niemal całe życie spędził w Poznaniu. Tu ukończył średnią szkołę muzyczną w klasie klarnetu, a następnie studiował w poznańskiej Akademii Muzycznej. W czasach szkolnych i uczelnianych grał w zespołach amatorskich.  Pianista, wokalista, klarnecista, kompozytor w 1962 roku został pianistą dixielandowego zespołu Storyville Jazz Band. Rok później znalazł się w finale II Ogólnopolskiego Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie i przez kilka kolejnych miesięcy współpracował z Czerwono -Czarnymi. W latach 1963–1967 śpiewał z zespołem Bardowie, z którym zdobył Pierwszą Nagrodę w Ogólnopolskim Przeglądzie Zespołów Instrumentalnych, Wokalistów i Piosenkarzy. Wystąpił też w imprezach towarzyszących Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej Opole’67 oraz w koncercie „Nowe twarze w polskim jazzie na Międzynarodowym Festiwalu Jazzowym Jazz Jamboree ’67 w Warszawie. W 1968 roku utworzył własne trio Hubertusy i wziął udział we wrocławskim festiwalu m „Jazz nad Odrą”, gdzie zdobył nagrodę publiczności oraz Pierwsza Nagrodę w kategorii wokalistów ( ex aequo z Marianną Wróblewską). Występował także z Drumlersi, grupą Nowi Polanie oraz  Grupą ABC Andrzeja Nebeskiego. Od 1969 roku prowadził własne zespoły: początkowo Trio Bluesowe, zwane też Blues Trio, potem Blues & Rock Wojciecha Skowrońskiego a  od 1984 roku autorski Woytek Band. W swoich formacjach skupił wielu cenionych i legendarnych dzisiaj muzyków: Huberta Szymczyńskiego, Kazimierza Plewińskiego, Przemysława Lisieckiego, Andrzeja Iskrę, Macieja Winiewicza, Edmunda Klausa, Eugeniusza Orlickiego, Wojciecha Lisieckiego, Tomasza Dziubińskiego, Marka Wojciechowskiego. Dokonał licznych nagrań archiwalnych: solowych, z własnymi zespołami oraz z orkiestrą Aleksandra Maliszewskiego, Jerzego Miliana i Andrzeja Trzaskowskiego. Nagrał zaledwie kilka albumów: „Blues and Rock” (1973), „Wojciech Skowroński” (1976), „Fortepian i ja” (1985), „Jak się bawisz?” (1987)  oraz licznych kompilacji. Dyskografię Wojciecha Skowrońskiego dopełniają dwie kompilacje „Blues to zawsze blues jest” (2019) oraz „Za jasna rzeką” (2022).

„Wojtka nie są w stanie opisać żadne słowa – pisał Zygmunt Szram, biograf artysty. Nawet jego płyty są tylko bladym odbiciem tego, co działo się na koncertach. Potrafił dosłownie doprowadzić do czerwoności i wspólnej ekstazy każdą publiczność. To było po prostu niesamowite i nie znam innego muzyka, który mógłby Mu w tym dorównać. Był nie tylko świetnym pianistą i wokalistą – był przy tym prawdziwym showmanem, który zarażał wszystkich dookoła swoją muzyką, jeśli tylko stał przy nim jakiś fortepian. Co ciekawe, tworzywem którym zarażał wcale nie były Jego popularne piosenki, był nim blues, a zwłaszcza jedna z jego odmian – boogie woogie. Jego improwizacje porywały – żywiołowością, pomysłowością, wirtuozerią i naturalnym czuciem bluesa. Takich rzeczy nie można się nauczyć – trzeba je mieć we krwi. Mieliśmy w osobie Wojtka jednego z najwspanialszych bluesmanów, jakich wydała polska ziemia”.

Dionizy Piątkowski