Manfred Eicher, szef monachijskiej ECM Records, odkrywa kolejne nagrania, jakie dokonał Keith Jarrett– jeden z najwybitniejszych pianistów jazzu. Po solowych koncertach„ Monachium 2016”, „Budapest Concert” i „Bordeaux Concert” kolekcję solowych recitali pianisty tworzy „ New Vienna” – czwarty koncertowy album wydany z ostatniej europejskiej trasy solowej Keitha Jarretta. Album ukazuje się, gdy Keith Jarrett kończy 80 lat i przypada 50-ta słynnego „The Köln Concert”. Chociaż pianista nie koncertuje od 2017 roku, zainteresowanie publiczności jego muzyką jest ogromne, stąd też nie dziwi decyzja M.Eichera o edycji kolejnego koncertu a przygotowywane są – podobno – kolejne wydania muzyki Keitha Jarretta przechowywane w archiwum ECM Records.
Dyskografia pianisty obejmuje już „Vienna Concert” nagrany w Wiedeńskiej Operze Państwowej w lipcu 1991 roku. Teraz jest „New Vienna” z rejestracją recitalu, który odbył się w 2016 roku. Powrót Keitha Jarretta do stolicy Austrii w 2016 roku przyniósł płomienie inspiracji do innego historycznego miejsca o żywych właściwościach akustycznych, Złotej Sali Musikverein, gdzie na początku poprzedniego stulecia Schönberg, Berg i Webern mieli premierowe dzieła, które rzuciły wyzwanie i zmieniły bieg współczesnej muzyki.
„New Vienna” kształtując swoją nową muzykę ma niemal encyklopedyczny zasięg. Długie formy, które charakteryzowały wczesne solowe podróże koncertowe Jarretta – od Bremy/Lozanny i Kolonii do pierwszego koncertu w Wiedniu – ustąpiły miejsca, w tej końcowej fazie jego życia wykonawczego, pokazom składającym się z krótszych, zamkniętych i kontrastujących utworów, które w całości często osiągały charakter improwizowanej suity. I tak było w Musikverein 9 lipca 2016 roku: część pierwsza to spontaniczny wir dźwięku, wirujący, gęsty i złożony, porywczy jak siła natury. Część druga unosi akordy w ciszy i powoli wydobywa żałosną melodię. Rytm jest na pierwszym planie w części trzeciej, wyjątkowym przykładzie zdolności Jarretta do rozwijania oddzielnych i przeplatających się wzorów każdą ręką. Część czwarta jest hymniczna, ciągnąca się chmura chwały, część piąta to czysta ballada, część szósta załamuje impuls liryczny, czyniąc go bardziej abstrakcyjnym, a część siódma to delikatna piosenka, którą można sobie wyobrazić jako przearanżowaną dla kwartetu z „Belonging”. Część ośma sprowadza się do podstaw bluesa, a część dziewiata z nutami zarówno gospel, jak i country, przypomina nam, jak wszechogarniające mogą być muzyczne wizje Jarretta. Na finał standard „Somewhere Over The Rainbow”, ulubiony bis pianisty sformułowany nieco inaczej niż wspaniałe wersje słyszane w „ La Scali”, „Multitude of Angels” i „Munich 2016”. Piękny, piękny Keith Jarrett.












