Dwa doskonale przygotowane albumy prezentuje Resonanse Records, oficyna specjalizująca się w pozyskiwaniu archiwalnych i nigdy wcześniej nie publikowanych nagrań, które z pietyzmem oraz techniczną starannością prezentuje wydaje jako kolekcjonerskie  rarytasy.Tym razem gratka dla entuzjastów legendarnego saksofonisty Rahsaana Rolanda Kirka. Dwa wydawnictwa: legendarny koncert z 1963 roku “Vibrations in the Village: Live at the Village Gat” oraz “Seek and Listen: Live at the Penthouse” – równie sensacyjny zapis koncertu z 1967 roku. W 1963 roku pewien filmowiec pracował nad filmem dokumentalnym o Rahsanie i jego życiu – wspomina Zev Feldman prezes i producent Resonanse Records. Inżynier Ivan Berger został zatrudniony do nagrania występów w The Village Gate, które planowano wykorzystać w filmie. Zanim film został ukończony, filmowiec zmarł, a dokument nigdy nie powstał. Sześćdziesiąt lat później Berger skontaktował się z Jeffem Josephem, producentem głośników audiofilskich, i powiedział: »Mam te taśmy. Co mam z nimi zrobić?«. Kolejna historia o tym, jak ważne nagrania zostały wykonane, utracone i jakimś cudem w końcu ujrzały światło dzienne”.

Rahsaan Roland Kirk (7.08.1935– 5.12.1977) – genialny innowator nowoczesnego jazzu, awangardzista oraz multiinstrumentalista, który zrewolucjonizował grę na kilku saksofonach równocześnie.  Wkrótce po urodzeniu stracił wzrok, co spowodowało odmienne formowanie życia a później i kariery artysty. Szybko jednak stał się jednym z najbardziej zachwycających jazzowych multiinstrumentalistów, którego kariera objęła okres od be-bopu do free-jazzu.  Kirk pierwotnie nosił imię Ronald, zmienił je jednak przybierając drugie imię Rahsaan, co zaleciły mu w czasie snu, odwiedzające go duchy. Sławę przyniosło mu granie na trzech instrumentach równocześnie bowiem wynalazł metodę umożliwiającą grę na obu instrumentach łącznie z trzecim – tenorem, co dawało w efekcie dzikie, nietemperowane, „etniczne” brzmienie, idealnie przystające do estetyki bezkompromisowych późnych lat 60-tych.  Potrafił także wykonywać solówki na każdym z instrumentów z osobna, dodając do swego arsenału jeszcze flet, syrenę i claviettę. Rahsaan Roland Kirk był estradowym nonkonformistą: wyglądał spektakularnie, z trzema instrumentami zawieszonym na szyi, w wyzywających ciemnych okularach i zmiętym kapeluszu. Ale ważniejsze było to, że mimo swej miłości do rhythm and bluesa i ballad, umiał zagrać karkołomne improwizacje, łączące bebopową zręczność z awangardowym „odlotem”. R.R.Kirk prezentował kreację w pełni honorującą muzykę Czarnej Ameryki,  s kładał hołd dziedzictwu gospel i soul. Jego przełomowy album „Blacknuss” okazał się sesją niezwykle ważną dla Afro-Amerykanów, bowiem wraz z saksofonsistą swoje hymny zaśpiewali także Marvin Gaye, Smokey Robinson i Bill Withers. Kilka  kompozycji R.R. Kirka  stało się wielkimi standardami jazzu ( „The Inflated Tear”, „Bright Moments”, „Let Me Sheake Your Tree”, „No Tonic Press”), a każdy  jego album i koncert wyczekiwany był z ogromnym zainteresowaniem. Nie dziwi zatem zainteresowanie odkrytymi, nieznanymi nagraniami genialnego artysty. Klubowy koncert z listopada 1963 roku “Vibrations in the Village: Live at the Village Gat” prezentuje kwartet saksofonisty w gwiazdorskiej odslonie. Sekcja rytmiczna złożona z basisty Henry’ego Grimesa, perkusisty Sonny’ego Browna i pianistów – Horace’a Parlana (podobnie jak Kirk, weterana zespołów Charlesa Mingusa), Melvina Rhyne’a (filaru zespołów Wesa Montgomery’ego) i młodej nowojorskiej pianistki Jane Getz. Pomysł nagrania koncertu przedstawił muzykom właściciel klubu Art D’Lugoff, który otworzył The Gate w 1958 roku i prowadził go przez ponad 36 lat, do 1994 roku. To w jego klubie zarejestrowano najlepsze albumy koncertowe Niny Simone, Billa Evansa, Herbie’go Manna, Theloniousa Monka i Alberta Aylera. Do tej listyu dopisał kwartet Rolanda Kirka. Koncertowy „Vibrations in the Village: Live at the Village Gat” prezentuje kwartet w swym najlepszym wydaniu. Obok kompozycji lidera ( “Jump Up And Down”, “Oboe Blues”, “For The Festival”) pojawiają się – jak zwykle na płytach Rolanda Kirka – wielkie, interpretowane  w charakterystyczny sposób standardy ( odAll Things You Are” i „Laura” po „Falling In Love With Love”). Podobną koncepcję prezentuje kwartetLive At The Penthouse(Rahn Burton – fortepian, Steve Novosel – kontrabas, Jimmy Hopps – perkusja oraz multiinstrumentalista i wokalista R.R.Kirk), który tworzy dwupłytowy set obejmujący rozbudowane kompozycje lidera oraz pakiet meddley z jazzowymi standardami ( „Ev’ry Time We Say Goodbye”, „Sophisticated Lady”, „Satin Doll”, „Down By The Riverside”).

Pakiet albumów Resonanse Records obejmuje obok znakomitych i nigdy dotąd nie publikowanych nagrań także komentarz biografa Johna Krutha, wspomnienia Dorthaana Kirka i Jane Getz oraz wyrazy uznania dla Kirka od saksofonistów Jamesa Cartera i Chico Freemana, puzonisty Steve’a Turre’a i powieściopisarki May Cobb. Młoda pianistka Jane Getz, która odwiedzała swojego przyjaciela Henry’ego Grimesa w Gate została poproszona o dołączenie do klubowego zespoły. „Granie z Rolandem było komfortowe – wspomina.  Chociaż mnie nie widział, wyczuł mój klimat. Był bardzo miły, po prostu bardzo ciepły. Wciąż mam w głowie obraz mnie grającego na tym wielkim fortepianie z mnóstwem instrumentów przed nim, a on stoi u jego stóp i słucha”. Amerykański legendarny saksofonista Chico Freeman opowiada anegdotę: „Uwielbiam Rahsaana. Był moim mentorem. Na początku dał mi jedną naprawdę ważną lekcję. Grał w Chicago i chciałem z nim zagrać. Byłem zdenerwowany, ale go zapytałem, a on się zgodził. Na estradzie wyobrażałem sobie, że zagra bluesa albo jakiś znany mi standard. Nie, wybrał trudną kompozycję Johna Coltrane’a, „Giant Steps”. Nie znałem „Giant Steps”. Myślałem, że jesteś moim przyjacielem!”. Wprowadził mnie na scenę i miałem trudności, ale udało mi się przebrnąć przez „Giant Steps”. Potem powiedział mi: zawsze musisz być gotowy. Nie zrobił tego, żeby mnie zaskoczyć; zrobił to, żeby dać mi lekcję życia”. Puzonista Steve Turre, który w młodym wieku stał się entuzjastą Kirka, wspomina: „Od Rahsaana przejąłem ideę, że muzyka jazzowa to coś, co łączy wszystkich. Jeśli miałeś dobry nastrój, on był przy tobie. Był głęboki”. Natomiast saksofonist James Carter tak postzrega swojego idola : „Rahsaan był chodzącym cudem.Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że oto ktoś z wadą wzroku, a jednak ma coś zamiast utraconego wzroku. Nie widział, ale zdawało się, że to pozwala mu włożyć więcej energii w to, co podpowiadały mu jego myśli i marzenia”. Po renowacji dźwięku i masteringu przez Matthew Lutthansa w Mastering Lab, wydanie albumowe LP zostanie przygotowane na 180-gramowym winylu tłoczonym przez Le Vinylist w Quebecu w Kanadzie.

Dionizy Piątkowski