Znakomity duet gitarzysty René Lussiera i perkusisty Robbie’go Kustlera to przykład wzajemnej, kreatywnej relacji oraz poszanowania dla estetyki free-jazzu oraz awangardowej muzyki improwizowanej. Sesję „Fiat Lux” doskonale ilustruje okładka albumu: zapałki z połączonymi głowami były pomysłem René Lussiera a tytuł „Fiat Lux” (od łacińskiej frazy „niech stanie się światłość”) należy się muzykowi i przyjacielowi Robertowi Marcelowi Lepage’owi, który dostrzegł wybuchowy efekt ich współpracy. René Lussier to czołowa postać współczesnej, improwizowanej muzyki. Reputacja René Lussiera jest – podobnie jak jego partnera Robbie’go Kustera – dobrze ugruntowana. Szwajcarsk gitarzysta znany jest ze swojej pracy z Patrickiem Watsonem, współpracował także z wieloma ważnymi artystami, w tym z Joe Grassem, Elisapie, Marie-Pierre Arthur, Fredem Fortinem, Gros Men i Marianne Trudel, z którą odebrał nagroda Opus 2024 za album jazzowy roku.
René Lussier świętuje 50 lat swojej kariery oraz dekady twórczej przyjaźni z perkusistą Robbie’m Kusterem. Sesja „Fiat Lux” zapraszają do fascynującego świata skomplikowanych dźwięków. To specyficzny zbiór eklektycznych utworów, które obejmują szerokie spektrum brzmień: ciężki rock, radosne groove’y, swobodną improwizację (w tym „Haven’t Been Where I Left”- utwór inspirowany Ornette Colemanem). Grany na gitarze, basie i daksofonie przez René Lussiera przy wtórze perkusji, piłki i organów paznokciowych przez Robbie’go Kustera. Album zawiera również dźwięki smyczkowe talerzy, jaw haro i elektryczną szczoteczkę do zębów. Kiedy kreatywność muzyków iskrzy, pojawia się światło. Ten obraz doskonale opisuje Rene Lussiera i Robbiego Kostera, którzy zaczęli współpracować w 2018 roku, początkowo w kwintecie, potem utworzyli duet. Stworzyli specyficzny plac zabaw współczesnej muzyki, który zaciera granice między improwizacją a kompozycją. Przy czym artyści przyjęli jedną przewodnią zasadę: próbuj różnych rzeczy a pracując poważnie, nie traktuj siebie zbyt poważnie, pozwalaj, aby najbardziej szalone pomysły nabrały kształtu. „Współpraca twórcza może prowadzić do napięć lub nieporozumień, ale tutaj chodzi o wolność, radość i akceptację. Głęboko zakorzenione w szacunku i miłości. I to emanuje z muzyki. Przeżyłem ten proces, ale mam nadzieję, że ludzie poczują, że się także dobrze bawimy” – deklarują muzycy.












