Spotkanie artystów z najwyższej półki i mariaż znakomitego jazzu i równie piękną poezją. Jan Wołek – twórca wrażliwy i konsekwentny spotyka wrażliwego pianistę i kompozytora Andrzeja Jagodzińskiego, który ozdabia piosenki poetyką melancholii oraz subtelnością jazzu. Jazzowymi balladami zapraszają  do uczty serwowanej przez elitę polskiego jazzu. To wyjątkowy i nieszablonowy projekt czyli  spotkanie dwóch wybitnych osobowości: pianisty jazzowego, akordeonisty, aranżera i kompozytora Andrzeja Jagodzińskiego oraz poety, malarza i autora tekstów Jana Wołka. W zgrabnej formule poetyckiej ballady łączą jazz z literaturą, refleksję z brzmieniem najwyższej próby. Sesja  zawiera pięć kompozycji Andrzeja Jagodzińskiego,  „Jaśmin Lady” Zbigniewa Namysłowskiego oraz utwór zaaranżowany przez Andrzeja Jagodzińskiego, inspirowany arią „Nadira” z opery „Poławiacze pereł” Georgesa Bizeta.

Równie imponujący jest udział muzyków, należących do elity polskiego jazzu. Wraz ze słynnym Trio Andrzeja Jagodzińskiego ( z kontrabasistą Adamem Cegielskim i legendarnym perkusistą  Czesławem Bartkowskim) w sesji udział wzięli znakomici artyści: polskiej sceny muzycznej – trębacz Robert Majewski, saksofonista Henryk Miśkiewicz oraz puzonista Jacek Namysłowski. Znakomicie w rolę subtelnej, swingującej oraz improwizującej wokalistki wplotła się Agnieszka Wilczyńska, dla której zarówno kompozycje, jak i teksty Jana Wołka stały się interesującym oraz kreatywnym wyzwaniem.

„ Nie piję. Ale gdybym miał się napić, to tylko z jazzmanami – piszę w  przedmowie do albumu Jan Wołek.  Jazz kocham, szanuję, słucham i mam nadzieję rozumiem, czego dowodzę pracując z muzykami jazzowymi (chcę wierzyć, że skutecznie i z satysfakcją dla obu stron, a nawet więcej. Toteż gdy Andrzej Jagodziński zwrócił się do mnie z propozycją wspólnego napisania kilku ballad jazzowych (czy jak to tam zwać) silnie podpompowało to moje ego, bo Jagoda, czego nie trzeba udowadniać, to klasa sama dla siebie. Dzieląc się ze mną potencjalnym splendorem, dał mi do zrozumienia, że dostrzega we mnie partnera i tu moje ego zaczęło niebezpiecznie trzeszczeć. A potem koncert premierowy i nagrania z udziałem samych mistrzuniów. Do tego głos Agnieszki i oto mamy! Każdy wrzucił do skarbonki szczodrą garść swojego talentu. I oto macie Państwo naszą płytę”. Dodam jeszcze… piękną płytę !

Dionizy Piątkowski