Kolejna odsłona genialnego innowatora jazzu. „Figure in Blue” – najnowszy album Charlesa Lloyda, prezentuje wybitnego saksofonistę w nowym trio, z pianistą Jasonem Moranem oraz gitarzystą Marvinem Sewellem. Trio powołane zostało z okazji 87 urodzin Charlesa Lloyda, które muzyk świętował koncertem w Lobero Theater w kalifornijskim Santa Barbara. W przeszłości Charles Lloyd tworzył przełomowe dzieła w niekonwencjonalnych składach formatu trio jazzowego. Takimi doskonałymi projektami był ”Sangam” z Zakirem Hussainem oraz w kultowa trylogia „Trio of Trios”. „Figure In Blue” to zupełnie nowy rozdział w koncepcji legendarnego saksofonisty: to niezwykle osobista projekcja i muzyczny hołd dla innych artystów, których honoruje Charles Lloyd. To podróż przez rozległe terytoria muzyczne: od pięknych ballad po surowego bluesa, zawierający wzruszający hołd dla Duke’a Ellingtona, Billie Holiday i Zakira Hussaina. Na płycie znalazły się nowe kompozycje, odświeżone wersje starszych utworów oraz starannie dobrane interpretacje, w których Charles Lloyd oddaje hołd muzykom i wpływom, które go ukształtowały. Rezultatem jest jeden z najbardziej poruszających i znaczących albumów w jego karierze, muzyczny pamiętnik i jednocześnie szczery dokument potwierdzający niesłabnącą siłę wyrazu tego artysty.
Trio to prawdziwa szkoła muzycznej empatii i wzajemnego słuchania, efekt wspólnego doświadczenia i południowych korzeni. Genialny, teksański pianista Jason Moran od prawie dwóch dekad należy do najważniejszych współpracowników Lloyda. „Docieramy do sedna niemal bez słów„- mówi Lloyd o ich muzycznej więzi. Marvin Sewell, który towarzyszył Lloydowi na scenie w różnych składach, doskonale wpisuje się w wszechstronny język muzyczny saksofonisty i pianisty. Lloyda i Morana. Sewell, wykształcony w grze na fortepianie klasycznym i gitarze jazzowej, z autentyczną pasją gra także bluesa z Delty, używając techniki bottleneck. „Marvin ma własny, prawdziwy głos” – mówi Charles Lloyd. Jego gra przywołuje wspomnienia muzycznych początków w Memphis. Marvin dorastał w Chicago, ale jego rodzina pochodzi z delty Missisipi, zna z autopsji trudy, jakie przeszliśmy na czerwonej ziemi Południa. To słychać w jego grze„. Zbliżając się do dziewiątej dekady życia, Charles Lloyd zachowuje mistrzowską technikę i eteryczne brzmienie, dostarczając emocji nawet w najcichszych, kontemplacyjnych momentach.












